Dziś w wieku 90 lat zmarł Konrad Korzeniowski - miłośnik historii Bielska-Białej o nietuzinkowej pamięci, który zachwycał wspomnieniami o mieście z dawnych lat. - Nikt nie wiedział tyle, co on. Miał niesamowitą pamięć, a przy tym był skromny, z poczuciem humoru. Takich ludzi się kocha - wspomina zmarłego Wiesław Dziubek.

Wiele osób kojarzyć może Konrada Korzeniowskiego jako komentatora archiwalnych zdjęć na portalu Beskidia, gdzie publikował pod pseudonimem KLK - Konrad Ludwik Korzeniowski. - Nikt nie zawarł tyle informacji na naszym portalu co Konrad, który nie tylko opracowywał obszerne komentarze, ale również zamieszczał setki zdjęć z Bielska-Białej, które wykonywał w swojej młodości - mówi Wiesław Dziubek.

- Dał się poznać jako rzetelny obserwator naszego miasta, który z kronikarską dokładnością dzielił się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami sprzed lat z innymi miłośnikami historii. Współpracował ze wszystkimi, którym historia leżała na sercu - dodaje bielski miłośnik historii, który od lat współpracował z Konradem Korzeniowski. Wywiady z nim znalazły się również w filmie „Śmierć Wyspy”.

Konrad Korzeniowski w wieku 10 lat stracił ojca, który odmówił podpisania volkslisty, za co został aresztowany i trafił do obozu koncentracyjnego. Józef Korzeniowski zginął w 1945 roku w obozie Hersbruck. - Mój tata zginął za Polskę - wspominał po latach Konrad Korzeniowski na łamach bielsko.biala.pl.

- Był wspaniałym, tolerancyjnym i skromnym człowiekiem, nigdy nie odmówił nam swojej pomocy. Konrad był naszym nieocenionym konsultantem kiedy tworzyliśmy książkę „Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce i fotografii w czasach II wojny światowej”. Gdyby nie jego wspomnienia, tytaniczna praca i setki poświęconych godzin poświęconych na notatki, nasza książka byłaby znacznie uboższa - mówi Dziubek.

- Smutno mi i płakać się chce - wspomina zmarłego Jacek Zachara ze Stowarzyszenia Olszówka. - Na początku połączyła nas pasja do poznawania dziejów Bielska-Białej. Z czasem staliśmy się przyjaciółmi. Mimo że była między nami spora różnica wieku, to znajdywaliśmy wspólny język. Lubiliśmy ze sobą rozmawiać. Czerpałem od niego garściami informację o naszym mieście, bo był skarbnicą wiedzy nie tylko tej przeczytanej w książkach, ale przede wszystkim tej naocznie obserwowanej. W Bielsku-Białej nie ma tak wielu ludzi, którzy mieliby swoje korzenie tak głęboko zakorzenione w czasach sprzed II wojny światowej.

- Wiele lat temu zaprosiłem Konrada do poprowadzenia wycieczek organizowanych przez Stowarzyszenie Olszówka, najpierw po Cygańskim Lesie, a później w innych rejonach miasta. Mówił o dawnych dziejach tych miejsc. Przyjemnie się go słuchało, bo często włączał swoje osobiste i rodzinne wspomnienia.

- Zapamiętałem jak kiedyś, gdy przedstawiał mi swój plan wycieczki po Cygańskim Lesie, a trasa miała wiele kilometrów i trochę przewyższenia, zapytał z troską - czy uczestnicy dadzą sobie radę? Sam miał wtedy 80 lat i wspomagał się akurat kulami. Spotykałem go często jak wędrował ze swoją ukochaną żoną Alicją. Miło było patrzeć na radosnych staruszków spacerujących po stromych stokach - dodaje Jacek Zachara.

Redakcja portalu www.bielsko.biala.pl składa rodzinie najszczersze wyrazy współczucia.

bak