Nie ma chętnego, by posprzątać po policyjnym pościgu. Wrak straszy kierowców - foto
Od tygodni w zaroślach przy ul. Brodzińskiego w Bielsku-Białej stoi zniszczone Audi, którego kierowca uciekał przed policją. Nie ma tablic rejestracyjnych, a szyby zostały wybite. - Zatrzymałem się, by sprawdzić, czy nie ma ofiar - mówi mieszkaniec.
- To straszy kierowców - mówi Paweł Korzondkowski. Bielski radny ostatnich dniach najechał na wrak znajdujący się w zaroślach blisko skrzyżowania z aleją gen. Andersa. - Myślałem, że ktoś dopiero co się rozwalił. Zatrzymałem się i sprawdziłem, czy nie ma ofiar - relacjonuje. - A to wąska i niebezpieczna droga. Ktoś w podobnej sytuacji może się zatrzymać, a inny kierowca w niego walnie. I tragedia gotowa.
Trudno nie przyznać mu racji, ale rozbity samochód stoi w tym miejscu od trzech tygodni. Nad ranem 24 sierpnia miał miejsce policyjny pościg za kierowcą Audi. Mężczyzna, jadąc ulicą Brodzińskiego w kierunku al. gen. Andersa, wypadł z zakrętu i uderzył w słup. Kierowca uciekł pieszo, ale złapano dwóch pasażerów. Problem w tym, że pasażerowie nie chcą współpracować z policją. Twierdzą, że nie wiedzą z kim jechali.
Funkcjonariusze ustalili właściciela samochodu, którym nie jest poszukiwany kierowca. Pojazd należy do obywatela Ukrainy, który zobowiązał się uprzątnąć swoją własnością. Tak się jednak nie stało.
Oficer prasowy policji w Bielsku-Białej dodaje, że pojazd znajduje się poza drogą publiczną i nie zagraża bezpieczeństwu. W tej sytuacji policjanci nie mają podstaw do podjęcia działań i do usunięcia wraku.
O rozwiązanie problemu poprosiliśmy strażników miejskich. Zastępca komendanta Krystian Kowalczyk przekazał nam, że wrak znajduje się na terenie PKP. Wystosowano pismo do spółki, by go uprzątnęła.
bak
Oceń artykuł:
21 16