Ponownego rozliczenia kosztów ciepła domaga się ponad 120 lokatorów osiedla Karpackiego w Bielsku-Białej, którzy otrzymali wysokie rachunki za ogrzewanie i mają dopłacić nawet kilka tysięcy złotych. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest system ryczałtowy i dodatkowe opłaty, jakie naliczyła im w rocznym rozliczeniu Karpacka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Prezes proponuje im nieoprocentowane raty rozłożone nawet na 12 miesięcy, a mieszkańcy zapowiadają walkę na drodze prawnej. 

Spór na osiedlu Karpackim rozgorzał w ostatnich dniach, gdy mieszkańcy otrzymali roczne rozliczenie ciepła. Temat wymaga wyjaśnień, bo przyjęty przez KSM regulamin rozliczania energii cieplnej liczy 16 stron. Pisany jest trudnym językiem i systemu nie rozumieją sami lokatorzy. To rodzi niejasności i tylko potęguje chaos. Wbrew pozorom przyczyną gigantycznych rachunków za ogrzewanie nie jest wzrost cen ciepła ze strony Tauronu czy Thermy, bo koszty energii cieplnej w poprzednim sezonie grzewczym wzrosły o ok. 15 proc. 

Przekraczasz średnią, to płacisz więcej

Źródłem gigantycznych dopłat jest wprowadzony w 2020 roku system ryczałtowy. Korzystało z niego ok. 400 lokatorów z ogólnej liczby blisko 3,7 tys. mieszkań i z założenia był to system z myślą o osobach, które lubią mieć wyższą temperaturę. Jak działał ryczałt? Lokatorzy mieli płacić wyższe zaliczki za ogrzewanie, a koszty wszystkich lokatorów rozliczających się ryczałtem były sumowe z podziałem na bloki niskie i wysokie.

- Obliczaliśmy średnią arytmetyczną. Kto się w niej mieścił, to płacił według skali. Lokatorzy, którzy nadal grzali więcej i przekraczali średnią, otrzymali w grudniu pismo z ostrzeżeniem, że przekraczają średnią i zostaną im naliczone dodatkowe opłaty - mówi prezes Skwark. Wcześniej zarząd KSM został zobowiązany przez radę nadzorczą do zmniejszenia dopłat do osób rozliczających się ryczałtem z 400 do 200 tys. zł. 

Lokatorzy, którzy po otrzymaniu rozliczenia kosztów ciepła mają do dopłaty nawet 5 tys. zł, to w głównej mierze mieszkańcy na systemie ryczałtowym, w ramach którego do rozliczenia naliczono im dodatkowe opłaty. Mnożnik - według przyjętego jesienią zeszłego roku regulaminu - wynosił do 1,5 do 3. 

Radny pyta, kogo stać na takie rachunki?

Pan Kamil za ogrzewanie w ciągu roku zapłacił już ponad 4 000 zł zaliczki. Rok temu miał niewielki zwrot, teraz przyszła mu dopłata - ponad 5 300 zł. Jego końcowy rachunek pomnożono razy trzy. - To nie są żadne dodatkowe opłaty, a kary - mówi. Jego mieszkanie ma blisko 73 mkw. powierzchni. - 9370 zł to nierealna kwota za ogrzewanie takiego mieszkania, z czego pięć miesięcy się w ogóle nie grzeje. 

W podobnej sytuacji jest pani Urszula. - Mówili, że na ryczałcie będzie taniej - mówi. Rok temu centralne ogrzewanie kosztowało ją ponad 1400 zł. Kilka dni temu otrzymała rozliczenie na ponad 4400 zł. Na niedzielne spotkanie przed osiedlową filią Poczty Polskiej przyszło sporo ponad sto osób. Większość nie rozumiała, z jakiego powodu naliczono im dodatkowe opłaty i skąd wziął się tak gigantyczny rachunek.

Z przyjętym system nie zgadza się radny Roman Matyja, który przez wiele lat mieszkał na osiedlu Karpackim i w niedzielę pojawił się na zwołanym zebraniu osób poszkodowanych. - Wszyscy powinni być traktowani równo, a o żadnych karach nie powinno być mowy. Jeszcze jakby były to kwoty 50 czy 100 zł, ale nie mnożnik, który trzykrotnie podwyższa rachunek. Kogo z tych ludzi stać, żeby dopłacić 3 czy 5 tys. zł, jak to w dużej mierze osoby starsze z niskimi emeryturami czy rodziny z dziećmi? - pyta miejski radny z okręgu.

Prezes proponuje nieoprocentowane raty

Pod petycją zbiorową do KSM podpisało się ponad 120 osób, a mieszkańcy domagają się ponownego rozliczenia kosztów centralnego ogrzewania. W rozmowie z naszą redakcją prezes Jerzy Skwark odpowiada, że wszystkie zgłoszone reklamacje zostaną zweryfikowane indywidualnie pod kątem prawidłowości rozliczenia. - KSM nie przewiduje ponownego rozliczenia wszystkich mieszkań - dodaje.

Prezes przedstawia nam też swoje wyliczenia. W zasobie KSM jest blisko 3700 lokali. Dopłatę do ogrzewania w kwocie ponad 6 tys. zł ma dziewięć lokali, między 5 a 6 tys. zł ośmiu lokatorów, 21 mieszkań do dopłaty ma między 4-5 tys. zł, a kolejnych 35 mieszkańców między 3 a 4 tys. zł. Zwroty za centralne ogrzewanie w skali całej KSM to 2615 mieszkań na kwotę ponad 936 tys. zł, a dopłaty wynosiły ponad 948 tys. zł.

- Spółdzielnia nie bierze ani złotówki poza to, co odprowadzamy do Thermy. To, co nas obciążyła Therma, muszą zapłacić mieszkańcy - wyjaśnia i dodaje, że mieszkańcy mogą liczyć na nieoprocentowane rozłożenia kosztów centralnego ogrzewania na raty. - Rozłożymy to nawet na rok - proponuje prezes Skwark. 

Bartłomiej Kawalec
[email protected]