Po ponad 30 latach zamknęła się klimatyczna stołówka. „Centrum miasta wymiera”
Palców u rąk brakuje, by policzyć wszystkie kawiarnie, restauracje czy puby, które zamknęły się w ostatnich tygodniach w centrum miasta. Do bardzo długiej listy z końcem sierpnia dołączyła stołówka, która od lat 90. działała w budynku przy ul. 1 Maja w Bielsku-Białej. Za dwudaniowy obiad z kompotem trzeba było tu zapłacić 30 złotych, a porcje były takie, że mogły nimi spokojnie najeść się dwie osoby.
- Centrum miasta wymiera - uważa pan Piotr, który od 34 lat związany był ze stołówką działającą obok Teatru Polskiego w centrum Bielska-Białej. Dawniej była to jadłodajnia poczty, do której należy budynek.
- Pracowałem w niej od 1991 roku, a pod koniec lat 90. przejąłem - mówi nam właściciel. Wchodząc do lokalu można było odnieść wrażenie, że czas od tego momentu się w nim zatrzymał. Zdaniem wielu klientów wystrój lokalu przypominający bar mleczny z czasów PRL czy szkolną stołówkę, był jego atutem.
Stołówka w centrum Bielska-Białej przez lata oferowała domową kuchnię i smaczne posiłki, takie jak u mamy. Płacąc tu 30 zł, a w abonamencie 27 zł, można było zjeść dwudaniowy obiad z kompotem. Porcje były bardzo duże i smaczne, wielu klientów podkreślało, że jednym obiadem bez problemu najedzą się nawet dwie dorosłe osoby. Dobry klimat tego miejsca przez lata tworzył także właściciel. Zawsze uśmiechnięty i pomocny, dbający o jak najwyższą jakość serwowanych posiłków. Od kilku dni to już historia.
Jadłodajnia ostatni raz otwarta była w minioną sobotę. Z końcem sierpnia właściciel z bólem serca zamknął biznes. - Decyzję podjąłem już dawno, zimą, ale miałem półroczny okres wypowiedzenia wynajmu budynku od Poczty Polskiej. Nie będę brał kredytów, żeby prowadzić stołówkę - tłumaczy pan Piotr. Zaprzeczał także, by zamykał lokal z powodu przejścia na emeryturę, bo pojawiły się takie głosy wśród klientów.
- Młodzi ludzie wolą jeść śmieciowe jedzenie z McDonaldów, KFC czy kebaby. Dziś miejscem spotkań jest fontanna przy Sferze. To moje spostrzeżenia - mówi zapytany o przyczyny zamknięcia stołówki i dodaje, że taki sam los czeka małe piekarnie czy rzeźnie. - Rynek przejmują sieci jak Lidl czy Biedronka - dodaje.
W ostatnich tygodniach w Bielsku-Białej zlikwidowała się kawiarnia Trzy Miotły, restauracja Namura, a za dwa tygodnie zamyka się Paparazzi na Rynku, którego właściciele chcą sprzedać lokal za blisko 2 mln zł. Po wakacyjnej przerwie nie otworzy się już Metrum Jazz Club, które od 2016 roku działało w Grępielni.
bak
Oceń artykuł:
34 153
1. Stołówka u Marysi na Ratuszowej
2.
Dopuki władze miasta będą dostosowywać centrum pod samochody a nie pod ruch pieszych, jak to ma miejsce w Katowicach czy Sosnowcu doputy centrum będzie wymierać.