W niedzielę w okolicy południa policja oraz zastęp straży pożarnej wyposażony w drabinę mechaniczną pojawił się na osiedlu Beskidzkim w Bielsku-Białej. Sąsiedzi wezwali służby, bo na taborecie znajdującym się na balkonie stał 2-latek.

Interwencja służb miała miejsce ok. godz. 12.00. Zdarzenie miało miejsce w wieżowcu przy ul. Goleszowskiej w Bielsku-Białej i dotyczyło tego samego mieszkania, w którym służby interweniowały w czwartkowy wieczór.

Jak informuje nadkom. Marta Witkowska, zastępująca oficera prasowego bielskiej policji, świadkowie wezwali służby, bo zauważyli na balkonie małe dziecko. - Dziecko wyszło na balkon i stało na taborecie - mówi policjantka. Ze zgłoszenia wynikało, że jest to młodsze z dwójki dzieci zamieszkujących w lokalu.

Policjanci zastali w miejscu zamieszkania matkę dziecka, która twierdziła, że monitorowała zachowanie dziecka. 28-latka był trzeźwa. Policja wobec zdarzenia z niedzieli i czwartkowego wieczora prowadzi czynności w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia osoby, w sytuacji gdy na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo. Grozi jej pięć lat więzienia.

bb