Na tydzień przed końcem kadencji prezydent Andrzej Duda podpisał nominację na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej sędziego Adama Kanafka. Choć uchwała z nominacją podjęta została przez KRS w 2020 roku, to prezydent Duda przez pięć lat zwlekał z podpisem. Zdaniem osób z bielskiego środowiska prawniczego, sędzia Kanafek pokutował za kontrowersyjne postanowienie sprzed lat, w którym uderzał w społeczność Romską. Skargę kasacyjną złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, a bardzo krytycznie o decyzji sędziego wyraził się Sąd Najwyższy.

62-latek urodził się w Chybiu. Adam Kanafek w 1987 roku uzyskał tytułu mgr inż. transportu na Politechnice Krakowskiej, a dopiero dekadę później ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Śląskim. W 1999 roku odbył aplikację sądową etatową w okręgu Sądu Wojewódzkiego w Bielsku-Białej i następnie przez trzy lata był asesorem w Sądzie Rejonowym w Cieszynie. W 2003 roku został sędzią Sądu Rejonowego w Zawierciu, a w kolejnym roku na własną prośbę rozpoczął orzekanie w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej.

Listy poparcia, nominacja i awans na prezesa

W ciągu ponad 20 lat pracy w zawodzie sędzia Kanafek bywał delegowany do orzekania w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej i m.in. ukończył studia podyplomowe w zakresie prawa karnego. Gdy na czele ministerstwa sprawiedliwości stanął Zbigniew Ziobro i doszło do zmiany ustawy o KRS, jako jedyny sędzia z okręgu bielskiego otrzymał nominację do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. 

Od 2018 przez siedem lat pełnił także funkcję prezesa Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej (zrezygnował początkiem roku, gdy procedurę jego odwołania wszczął minister sprawiedliwości Adam Bodnar).

W międzyczasie sędzia Kanafek bezskutecznie startował do izby dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i podpisywał listy poparcia sędziów do KRS, a w 2020 roku - wydawać by się mogło - doczekał się sędziowskiego awansu. Adam Kanafek o stanowisko w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej starał się już w 2016 roku, ale wtedy uchwałą KRS wskazano nazwiska dwóch innych sędziów z Bielsku-Białej. W sierpniu 2020 roku uzyskał przychylność KRS i nominację uzyskał wspólnie z sędzią Pawłem Kudelskim.

Prezydent Duda zwlekał blisko pięć lat

- Od wielu lat godzi umiejętnie funkcję przewodniczącego wydziału (karnego - red.), a następnie także prezesa Sądu Rejonowego w Bielsku -Białej i sędziego Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach z czynnościami orzeczniczymi - oceniała sędziego Kanafka wizytator ds. karnych sędzia Anna Kuboszek-Roman. Podkreślała, że sędzia Kanafek wykonuje swoją pracę bardzo wydajnie, z dużym zaangażowaniem, a jego pracowitość wymaga podkreślenia. - W sposób prawidłowy stosuje przepisy prawa, w szczególności karnego materialnego i procesowego. Umiejętnie wykorzystuje w praktyce znajomość orzecznictwa Sądu Najwyższego i poglądów doktryny - czytamy w uchwale KRS z 19 sierpnia 2020 roku.

Uchwała o nominacjach trafiła do Kancelarii Prezydenta. Sędzia Paweł Kudelski nominację z rąk prezydenta Dudy odebrał kilka miesięcy później w marcu 2021 roku i od czterech lat orzeka w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej. Kanafek na odebranie nominacji czekał do końca lipca 2025 roku, czyli niemal pięć lat.

Dlaczego? Początkiem roku pytaliśmy w Kancelarii Prezydenta. Tam przekazano nam, że powoływanie sędziów to osobista prerogatywa prezydenta. - Brak jest ustawowych regulacji ograniczających Prezydenta RP w zakresie terminu powoływania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Gdy dopytywaliśmy, z jakich względów prezydent Duda nie podpisuje nominacji dla sędziego Kanafka przekazano nam, że informacji publicznej nie stanowią wyjaśnienia, motywacje, objaśnienia czy tłumaczenia organu.

Kontrowersyjne tezy sędziego o Romach

Osoby pracujące w bielskim wymiarze sprawiedliwości uważają, że nominacja sędziego Adama Kanafka na wiele lat trafiła do prezydenckiej „zamrażarki” z powodu kontrowersyjnego postanowienia z 2015 roku, gdy umorzył sprawę ścigania magazyniera z Bielska-Białej, który zdaniem Prokuratury Rejonowej w Żywcu publicznie nawoływał do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz publicznie znieważył grupę ludności.

Oskarżony przeczytał na portalu internetowym artykuł o wydarzeniach z udziałem Romów w Maszkowicach i napisał komentarz: Z Romami jest tak samo jak z klerem. Nie orzą, nie sieją, a plony potężne zbierają. Czy ktoś widział cygana uczciwie pracującego? Żyją tylko z przekrętów, żebractwa i kradzieży. Kombinacje mają w genach i nic tego nie zmieni. Dlatego izolacja lub wygnanie i będzie spokój - pisał.

Adam Kanafek w wydanym postanowieniu wskazywał, że oskarżony „wyraził jedynie swoją dezaprobatę wobec wydarzeń, które miały miejsce (...), nie podkreślając przy tym uprzywilejowania czy wyższości jakiegokolwiek narodu czy rasy. (...). Jego negatywny stosunek nie odnosił do społeczności romskie jako takiej (mniejszości etnicznej), a do zachowania konkretnych osób, które go zbulwersowało”.

- Nie jest tajemnicą, że sposób życia Romów budzi kontrowersje i nierzadko spotyka się z dezaprobatą społeczną. Oskarżony skrytykował niewłaściwe zachowania, w szczególności dotyczące uchylania się od przyjętych zasad zarobkowania. Nie można działania oskarżonego uznać za jakąkolwiek formę szerzenia nienawiści. Romowie są mniejszością etniczną, która - w przeciwieństwie do wielu innych - jest nieskora do asymilacji: nie tyle w sensie zachowania odrębności językowej czy narodowościowej, ale zdobywania wykształcenia i zawodów, w związku z którymi można zdobywać normalne zatrudnienie, stawać się członkiem społeczeństwa, w którym są przyjęte określone zasady funkcjonowania, w tym zarabiania na życie; powszechnie też znana jest ich skłonność do żebrania w miejscach publicznych - pisał sędzia Kanafek.

RPO wniósł skargę kasacyjną i wygrał

Romowie - ogólnie rzecz ujmując - nie przejawiają ambicji zdobywania wykształcenia, chęci wykonywania uznawanych zawodów wymagających najpierw zdobywania kwalifikacji, a następnie ubiegania się o zatrudnienie w ramach konkurencji na wolnym rynku pracy. Trwają przy utwierdzonych w ich kulturze sposobach życia nieakceptowanych w tych społeczeństwach, wśród których według własnej woli się osiedlają. To musi powodować konflikty, których źródłem nie jest jednak domniemane poczucie wyższości narodowościowej, lecz sposób życia - uważa sędzia Kanafek i dodawał, że „spostrzeżenia uważa za niewymagające wiedzy specjalistycznej, są one dostępne w oparciu o potoczne obserwacje”.

- Oskarżony nie wyczerpał znamion przestępstwa także w zakończeniu swej wypowiedzi, gdzie padły wprawdzie mocne słowa o „izolacji” lub „wygnaniu”, ale oceniając rzecz rozsądnie należy słowa te interpretować jako dopuszczalny w dyskursie obywatelskim postulat co do polityki imigracyjnej - twierdził w wydanym postanowieniu sędzia Adam Kanafek. Z decyzją i uzasadnieniem nie zgodził się prokurator z Żywca, który podnosił m.in., że sędzia podzielający poglądy oskarżonego, których rozpowszechnianie jest przedmiotem postępowania, powinien był z urzędu wyłączyć się od udziału w sprawie.

Trzy miesiące po wydaniu postanowienia o umorzeniu sprawy wyrok wydany przez sędziego Kanafka utrzymał Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej. W tej sytuacji kasację do Sądu Najwyższego wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, którym był Adam Bodnar odwołany w ostatnich dniach z funkcji ministra sprawiedliwości.

Sąd Najwyższy krytycznie o decyzji sędziego

Postanowienie wydano w 2016 roku w trzyosobowym składzie. SN zgodził się z zarzutem RPO, że wypowiedź internauty nie została prawidłowo zbadana pod kątem wypełnienia znamion przestępstwa znieważenia. Z tego też powodu SN przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Bielsku-Białej do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy odniósł się przy tym do negatywnej opinii na temat Romów, wyrażonej przez sędziego Adama Kanafaka w uzasadnieniu, wskazując, że ten nie powinien oceniać faktów przez pryzmat własnych obserwacji i wyobrażeń, a przy ponownym rozpoznaniu sprawy należy „zachować odpowiednią dyscyplinę myślową, w ramach obowiązku posługiwania się przesłankami swobodnej oceny dowodów”.

- Sędzia, który kategoryzuje strony, kierując się uprzedzeniem rasowym czy etnicznym, wystawia sobie fatalne profesjonalne świadectwo - tak kilka lat temu orzeczenie wydane przez sędziego Kanafka komentował sędzia Dariusz Mazur, który obecnie pełni funkcję wiceministra sprawiedliwości. Zniesmaczony stwierdzeniem o "skłonności do żebractwa" i zawartych przez sędziego Kanafka uogólnieniach na temat grupy etnicznej był Karol Karski, rzecznik dyscypliny partyjnej w PiS, pytany o sprawę przez dziennikarzy.

Utrudnia dostęp do informacji publicznej

Adam Kanafek naszej redakcji dał się poznać jako osoba, która utrudnia, a wręcz odbiera dostęp do informacji publicznej. W ostatnim roku dwukrotnie odrzucał wnioski o przekazanie zanonimizowanych wyroków wraz z uzasadnieniem w sprawach karnych, o które pytaliśmy go jako prezesa Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. W podobny sposób nie zachowywała się ani jego zastępczyni, do której trafił jeden wniosek, ani kierownictwo Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, które pozytywnie rozpatrzyło wszystkie wnioski.

W orzecznictwie od lat ugruntowane jest przekonanie, że wyroki są informację publiczną, a wątpliwości w tym zakresie rozwiano w 2015 roku nowelizując ustawę o dostępie do informacji publicznej. I choć zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego klasyfikacja orzeczenia jako informacji publicznej ma charakter obiektywny i nie może być uzależniona od tego, kto i dla jakich celów ubiega się o jego udostępnienie, Kanafek jako prezes Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej odmawiał nam dostępu do zanonimizowanych wyroków w sprawach karnych z góry zakładając, że nie interesuje nas „publiczny aspekt orzeczenia”. 

Bartłomiej Kawalec
[email protected]