Wojewoda oceniał skutki niszczycielskiego żywiołu. Wójt chce, by pomocy udzieliło wojsko - foto
Ponad 400 interwencji w związku z sytuacją meteorologiczną od niedzieli odnotowała Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej. Jeszcze w poniedziałek trwało usuwanie skutków ulewnych deszczów. W poniedziałek w gminie Kozy, która najbardziej ucierpiała w ostatnich dniach, pojawił się wojewoda śląski Marek Wójcik.
Od niedzieli do wtorkowego poranka do godz. 8.00 strażacy interweniowali 414 razy na terenie Bielska-Białej oraz powiatu bielskiego w związku z gwałtownymi opadami deszczu i ich skutkami. W samym mieście miało miejsce 156 interwencji. W działaniach ratowniczych brało udział ponad 50 zastępów straży pożarnej i około 225 strażaków, zarówno z Państwowej Straży Pożarnej, jak i wszystkich miejscowych OSP.
Jak informuje Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej nadal prowadzone są pojedyncze interwencje głównie związane z wypompowywaniem wody. Od niedzieli działania strażaków polegały na odpompowywaniu wody z zalanych piwnic, budynków gospodarczych oraz zbiornika retencyjnego w Czechowicach-Dziedzicach.
Na bieżąco udrażniane były przepusty drogowe, usuwane powalone drzewa, wzmacniane wały przeciwpowodziowe. Strażacy workowali również piasek i rozdawali go mieszkańcom oraz monitorowali i nadal monitorują poziom wód na newralgicznych odcinkach rzek i cieków wodnych.
Najtrudniejsza sytuacja była w Kozach, tam ulewa wyrządziła największe szkody i tam odnotowano największą liczbę strażackich interwencji. W poniedziałek miejscowość odwiedził wojewoda Marek Wójcik, który rozmawiał z wójtem Jackiem Kalińskim. Władze gminy oczekują pomocy ze strony wojska.
ak
Oceń artykuł:
24 3