W dyskrecji pomogli spłacić długi. Miliony z budżetu miasta na spłatę długów w miejskich jednostkach
Bez ciążących długów przystępuje do nowego sezonu Podbeskidzie, bo w ostatnich tygodniach doszło do dokapitalizowania klubu kwotą 4 mln zł, którą po połowie wyłożyli współwłaściciele - miasto Bielsko-Biała i Edward Łukosz. Cała transakcja odbyła się bez medialnego zgiełku, bo pieniądze na dokapitalizowanie miejskiej spółki zostały przesunięte w budżecie miasta zarządzeniem prezydenta i nie było konieczności zmiany uchwały budżetowej. Szef klubu PiS pyta o przesłanki podjęcia takiej decyzji i czemu o sprawie nie została poinformowana opinia publiczna.
Zobacz także: Wielomilionowe dotacje rozdysponowane. Bez tych pieniędzy bielski sport nie istnieje
Saga związana z dokapitalizowaniem klubu przez współwłaścicieli trwała kilka miesięcy. Po raz pierwszy temat pojawił się pod koniec zeszłego roku, gdy klub przed świętami Bożego Narodzenia zalegał z wypłatami pracownikom, a stery w spółce objął Krzysztof Sałajczyk. Nowy prezes uzyskał zapewnienie współwłaścicieli, że sytuacja finansowa klubu i ciągnące się od miesięcy zadłużenie zostanie spłacone.
Bez zmiany uchwały budżetowej
Do zmian budżetowych, umożliwiających objęcie nowych akcji w Podbeskidziu, doszło w ostatnich dniach kwietnia, gdy zarządzeniem prezydenta Bielska-Białej przesunięto środki budżetowe. Kilka tygodni później doszło do podpisania aktu notarialnego, a niedawno podwyższenie kapitału zarejestrowano w KRS.
Do objęcia nowych akcji przez właścicieli doszło, choć jeszcze rok temu urzędnicy i były prezes Krzysztof Przeradzki zarzekali się, że dokapitalizowanie przez Ratusz nie jest możliwe do przeprowadzenia ze względu na unijne przepisy dotyczące pomocy de minimis. To pomoc publiczna, które może być kierowana tylko na rozwój spółki, a przepisy zabraniają udzielania jej podmiotom, które są w złej kondycji finansowej.
Rozwiązanie udało się znaleź - zastosowano tzw. klauzulę pari passu, na mocy której obaj współwłaściciele objęli nowe akcje w takiej samej wartości, a nie jak miało to miejsce w przeszłości w proporcjach struktury właścicielskiej, w której od kilku lat 65-procentowy pakiet akcji posiada miasto Bielsko-Biała, a 35 proc. kontroluje Edward Łukosz. Teraz gmina i Łukosz podwyższyli kapitał kwotą po 2 mln zł każdy i po objęciu przez nich nowych akcji struktura wygląda tak: Miasto - 61,78 proc., Edward Łukosz - 38,22 proc.*
Szef klubu PiS zadaje pytania
Na „dosypanie” kilku milionów złotych od miesięcy czekali wierzyciele Podbeskidzia wśród których był m.in. Zakład Gospodarki Odpadami. Komunalna spółka zajmująca się zagospodarowaniem odpadów ponad rok temu pożyczyła Podbeskidziu kwotę 1 mln zł. Klub początkowo spłacił połowę pożyczki, a potem oddał jeszcze symboliczne 50 tys. zł i na przestrzeni ostatnich miesięcy już tylko kilkukrotnie aneksowano termin ostatecznej spłaty długu. Termin mijał z końcem czerwca i jak ustaliliśmy, pożyczkę spłacono.
„Górale” spłacili także zadłużenie w Bielsko-Bialskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Miejska jednostka zarządza Stadionem Miejskim przy Rychlińskiego, gdzie klub wynajmuje pomieszczenia biurowe i rozgrywa mecze ligowe, a zadłużenie w BBOSiR w ostatnich miesiącach narosło do kwoty ponad 600 tys. zł.
Zaskoczony decyzją o wydatkowaniu publicznych pieniędzy na akcje klubu jest radny Konrad Łoś. Szef klubu PiS złożył interpelację, w której pyta prezydenta Jarosława Klimaszewskiego m.in. o podstawę prawną wydatkowania 2 mln zł na nowe akcje klubu piłkarskiego. Wnosi także o wykaz miejskich spółek, które w ostatnich latach pełnił rolę „funduszy pożyczkowych” Podbeskidzia oraz pyta o realizację uchwały sprzed czterech lat, gdy miasto chciało sprzedać 45 proc. akcji w klubie. Odpowiedzi na razie nie udzielono.
xxx
* - Jesienią doszło do podpisania aktu notarialnego i w drodze emisji nowych akcji współwłaścicielem klubu miał zostać Tomasz Wieczorek. Wieloletni sponsor klubu posiadający firmę transportową na mocy aktu notarialnego wpłacił kwotę 250 tys. zł za którą miał objąć niewielki pakiet akcji, ale do transakcji finalnie nie doszło. Wspólnie z Wieczorkiem - na jednym akcie notarialnym - pakiet akcji objąć miała także inna bielska firma. Ta po jesiennych derbach wycofała się z transakcji i cała operacja nie doszła do skutku.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
39 207
Czemu jednak brak takiej determinacji na remont np. stadionu lekkoatletycznego? Czy trzeba narobić długów żeby zmusić wydziały i naczelników do szybszego działania?