Last Energy Polska, spółka z amerykańskim kapitałem, które planowała budowę małych reaktorów atomowych m.in. na terenie gminy Jaworze, wycofała wniosek o wydanie tzw. decyzji zasadniczej. To definitywny koniec inwestycji, która niemal dwa lata temu zaskoczyła mieszkańców małej miejscowości sąsiadującej z Bielskiem-Białą, a także władze gminy, które o temacie dowiedziały się z... mediów.

Cały proces zapoczątkowany został w marcu 2023 roku, gdy firma podpisała umowę z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną na budowę 10 modułowych reaktorów atomowych w technologii SMR o mocy 20 MW każdy. Inwestycja miała zostać zrealizowana nie tylko w gminie Jaworze, ale także w dwóch innych lokalizacjach - na północy województwa w pobliżu Częstochowy oraz w centralnej części.

List intencyjny z udziałem Sasina

Energia miała trafiać do firm działających w strefie ekonomicznej, a ciepło wytwarzane w reaktorze zasilać okoliczne miejscowości. KSSE działająca w Bielsku-Białej, to m.in. tereny po dawnej fabryce Fiata, które w zeszłym roku nabyła spółka DL Invest oraz teren w gminie Czechowice- Dziedzice, gdzie działają zakłady Valeo czy Grupy ZF produkujące komponenty wykorzystywane w przemyśle motoryzacyjnym.

Podobne porozumienia inwestor podpisywał z innymi specjalnymi strefami ekonomicznymi działającymi w Polsce, a także w obecności wicepremiera Jacka Sasina z Eneą, która jest jedną z czterech wiodących firm energetycznych w kraju. Właściciele spółki Last Energy deklarowali, że budowa pierwszego reaktora z którego energia zasili okoliczne firmy, może zostać sfinalizowana już w 2027 roku, a prototyp został zaprezentowany jesienią 2023 roku podczas PAIH Forum Biznesu na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Firma zapewniała, że instalacja o wysokości 14 m jest bezpieczna, a reaktor raz załadowany paliwem jądrowym nigdy nie zostanie rozszczelniony, bo otacza go żeliwny bunkier o masie 700 ton, a dodatkowo jest w całości zakopany w ziemi. Niemal równocześnie z kontrolą poselską w Ministerstwie Klimatu i Środowiska pojawiła się Mirosława Nykiel, gdzie inwestor wystąpił o wydanie tzw. decyzji zasadniczej.

Dokument z jednej strony zabezpiecza interes publiczny pod względem celów polityki państwa, w tym polityki energetycznej oraz bezpieczeństwa, a z drugiej określa parametry inwestycji i uprawnia do wszczęcia kolejnych postępowań administracyjnych, w tym uzyskania decyzji środowiskowej i pozwolenia na budowę. We wniosku inwestor musiał określić m.in. planowaną moc elektrowni jądrowej, okres eksploatacji, technologie, opisać plan składowania odpadów promieniotwórczych i sposób finansowania inwestycji.

Inwestor wycofał swój wniosek

W ustawie określony został także czas rozpatrzenia wniosku, który wynosi 90 dni, ale ten ulega wydłużeniu przy każdym wezwaniu inwestora do uzupełnienia dokumentacji i procedura może trwać dłużej. Już jesienią 2023 roku informowano, że Last Energy Polska dostało negatywną opinię Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która jest jednym z kluczowych dokumentów w procesie wydania decyzji zasadniczej.

Po blisko dwóch latach wiadomo oficjalne, że z planów budowy elektrowni jądrowej w Jaworzu pozostały tylko deklaracje. Jak przekazano nam w Ministerstwie Przemysłu, które po utworzeniu przejęło kompetencję dotyczące energetyki jądrowej od MKiŚ, spółka Last Energy nie otrzymała tzw. decyzji zasadniczej.

- Spółka wycofała wniosek i w związku z tym postępowanie umorzono - przekazał nam resort. Potwierdzono nam także, że ABW na wniosek podmiotu z amerykańskim kapitałem, opiniowało inwestycję negatywnie, ale szczegóły są objęte tajemnicą. Najprawdopodobniej przeczuwając, że cały proces zakończy się fiaskiem, inwestor postanowił wycofać wniosek i odstąpić od planów budowy reaktora w Jaworzu.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]