Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie pijanego pilota szybowca, który lądował na padoku stadniny koni w Aleksandrowicach. W ostatnich dniach PKBWL na swoich stronach zarejestrowała zdarzenie jako wypadek, ale słowem nie wspomina w nim, że 46-latek był pijany. Milczy także Urząd Lotnictwa Cywilnego, który nie odpowiedział na pytania o pociągnięcie do odpowiedzialności swojego pracownika. Mimo że lot wykonywał w czasie wolnym od służby, to jest urzędnikiem państwowym i powinny cechować go wysokie standardy etyczne.

Ponad półtora promila alkoholu miał 46-letni pilot szybowca, który 3 lipca awaryjnie lądował kilkaset metrów od lotniska w Bielsku-Białej. Mężczyzna certyfikował szybowiec Diana-4E, ale wbrew pojawiającym się informacjom medialnym, nie wykonywał czynności służbowych. Robił to w czasie prywatnym.

W szybowcu brak śladów spożywania alkoholu

Dochodzenie w sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Postępowanie wszczęte zostało z dwóch artykułów kodeksu karnego - kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości oraz narażenia człowieka na niebezpieczeństwo w postaci utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Zabezpieczone zostały nagrania z kamer nasobnych, które posiadał pilot - mówi prokurator Paweł Nikiel, rzecznik prasowy bielskiej prokuratury. W szybowcu nie ujawniono żadnych śladów spożywania alkoholu, w tym butelek lub puszek. Zachodzi więc podejrzenie, że mężczyzna musiał spożywać alkohol przed startem. Jak utrzymuje prokuratura, nie był to pierwszy tego dnia lot 46-latka pilotującego szybowiec.

W ostatnich dniach na swoich stronach zdarzenie zarejestrowała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Opisany został przebieg lotu, zgłoszona usterka i okoliczności samego wypadku.

PKBWL słowem nie wspomina o alkoholu

- W trakcie pierwszego w tym dniu lou próbnego szybowca nad lotniskiem na wysokości około 2000 m pilot zgłosił drogą radiową problem z hamulcami aerodynamicznymi. Inżynier prób w locie zalecił przerwanie próby i lądowanie na lotnisku. W trakcie budowania manewru do lądowania piot oddalił się od lotniska i podjał decyzję o lądowaniu na “padoku” stadniny koni. Szybowiec przed zderzeniem z ziemią zahaczył o przeszkody do jazdy konnej. Pilot opuścił kabinę o własnych siłach z lekkimi obrażeniami. Szybowiec uległ znacznym uszkodzeniom - to pełna treść opisu zdarzenia (pisownia oryginalna) na stronie PKBWL.

Czego w nim brakuje? Informacji o tym, że 46-latek miał ponad półtora promila alkoholu. Czy eksperci PKBWL uważają, że ta okoliczności nie przyczyniła się do wypadku? Jest nieistotna dla sprawy?

W tej sprawie przesłaliśmy w środę pytania do organu. O sprawie poinformowaliśmy także Ministerstwo Infrastruktury, które nadzoruje pracę PKBWL. Dotychczas żadnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

ULC milczy, bo pilot latał dla prywatnej firmy?

Pilot jest pracownikiem Urzędu Lotnictwa Cywilnego, gdzie pracuje w Departamencie Techniki Lotniczej. Zapytaliśmy jego pracodawcą, czy wszczął lub planuje postępowanie dyscyplinarne wobec swojego pracownika. Od ponad tygodnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Wcześniej przekazano nam tylko, że 46-latek w momencie zdarzenia nie wykonywał pracy dla ULC. - Pracownik nie wykonywał w tym czasie żadnych czynności ani zadań służbowych zleconych przez przełożonych - to stanowisko ULC.

Pytania skierowaliśmy także do firmy Avionic z Górek Wielkich, która zajmuje się produkcją szybowców Diana. Firma nie odpowiedziała na żadne z naszych pytań. W mediach społecznościowych opublikowała krótkie oświadczenie, w którym twierdzi, że „nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenie”.

- Próby w locie prowadzone były zgodnie z obowiązującymi przepisami, przez zewnętrznego pilota posiadającego odpowiednie kwalifikacje do wykonywania prób w locie, a statek powietrzny spełniał obowiązujące wymagania techniczne i był zdatny do lotu - to całe stanowisko firmy.

Stowarzyszenie czeka na... wyjaśnienia PKBWL

Skontaktowaliśmy się także z Aeroklubem Bielsko-Bialskim skąd startował szybowiec. Dyrektor podkreśla, że lotnisko w Aleksandrowicach ma status lotniska użytku publicznego. Oznacza to, że każdy statek powietrzny ma prawo do korzystania z niego pod warunkiem przestrzegania prawa lotniczego i spełnienia wymagań formalnych. Aeroklub nie ma możliwości i uprawnień do kontroli stanu trzeźwości pilotów.

46-latek oprócz pracy w ULC zajmuje także stanowisko członka zarządu w Karkonoskim Stowarzyszeniu Szybowcowym. Organizacja w odpowiedzi na pytania przekazała, że oczekuje na informacje z PKBWL i wtedy podejmie działania wobec swojego członka. - Stoimy na stanowisku, że działalność lotnicza wymaga stosowania się do przepisów i procedur bezpieczeństwa. Takiej postawy oczekujemy od wszystkich pilotów, niezależnie od ich przynależności do organizacji, pełnionych funkcji społecznych czy zawodowych - pisze prezes Marek Jóźwicki, podkreślając, że KSE nie miało nic wspólnego z lotem w Bielsku-Białej.

Próbowaliśmy się także skontaktować z 46-letnim pilotem, ale nie odpowiedział na nasze pytania. 

xxx

Przed południem otrzymaliśmy odpowiedź Tomasza Kuchcińskiego, przewodniczącego PKBWL:

- Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych (Komisja) nie orzeka co do winy i odpowiedzialności. Jedynym celem prowadzenia badań przez Komisję badań jest zapobieganie wypadkom i incydentom lotniczym - podnosi przewodniczący i dodaje, że członek PKBWL był na miejscu wypadku szybowca.

W zakresie pytań, czy członek PKBWL wiedział, że pilot był pijany oraz z jakiego powodu, informacja o obecności w jego organizmie alkoholu nie widnieje w opisie zdarzenia, otrzymaliśmy odpowiedź:

- Informacje pozyskiwane przez Komisję są objęte ograniczeniem udostępniania wynikającą z przepisów prawa wspólnotowego, prawa krajowego oraz zobowiązań Polski co do realizacji wymagań Załącznika 13 do Międzynarodowej Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym. Proszę o zwrócenie uwagi na art. 134 ustawy Prawo lotnicze (Dz. U. z 2023 r. poz.2110). W tym artykule, w ustępie 1c. jednoznacznie wskazano ograniczenie udostępniania medycznych lub prywatnych informacji dotyczących osób uczestniczących w wypadku lub incydencie lotniczym. Zgodnie z art. 134 ust. 1d. dane wymienione w art. 134 ustęp 1c. (czyli takie, jak między innymi wskazałem wyżej) mogą być włączone do raportu końcowego lub jego uzupełnienia tylko wówczas, gdy mają bezpośredni związek z badanym zdarzeniem lotniczym. Przywołana przez Pana informacja ze strony internetowej Komisji nie jest raportem końcowym - dodaje Tomasz Kucharski.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]