Dziś po południu kilkadziesiąt osób wzięło udział w strajku ostrzegawczym w spółce Marelii w Bielsku-Białej. - Mimo różnych utrudnień załoga dopisała - mówił Grzegorz Maślanka, szef zakładowej Solidarności. We wtorek odbędą się kolejne rozmowy.

Dwugodzinny strajk zaplanowany został w godz. 13.00-15.00, by mogli w nim wziąć udział pracownicy obu zmian. Jak mówił szef zakładowej Solidarności, dziś cała druga zmiana ma... postojowe. - Pierwszą zmianę mocno ukrócili. Mimo to pracownicy z wolnego i postojowego przyjechali do zakładu, a pozostali pracownicy, którzy byli dziś w pracy przystąpili do strajku - relacjonował naszej redakcji Grzegorz Maślanka.

Pod koniec zeszłego roku Solidarność domagała się podwyżki w kwocie 750 zł brutto od 1 stycznia. Teraz swoje wymagania obniżyła do kwoty 375 zł brutto od 1 lipca. Mimo to porozumienia nie ma.

- Odpuszczamy sześć miesięcy, oczekiwaną kwotę podwyżki wynagrodzenia obniżyliśmy o połowę, ale mimo naszej woli współpracy, nie ma jej po stronie pracodawcy. Proponują nam 158 zł brutto średnio na pracownika, tłumacząc to kiepską sytuacją - dodaje przewodniczący Maślanka, który podkreślał, że niedawno w spółce realizowało inwestycje i na te nakłady środki finansowe w budżecie się znalazły.

We wtorek w spółce Marelli planowane są kolejne rozmowy na temat zakończenia sporu zbiorowego.

bb