Dwugodzinny strajk ostrzegawczy w bielskim zakładzie. Żądają podwyżek płac
W piątek w fabryce Marelli w Bielsku-Białej dojdzie do strajku ostrzegawczego. Wezmą w nim udział pracownicy obu zmian produkcyjnych. To reakcja na brak postępu w mediacjach, mających doprowadzić do zakończenia sporu zbiorowego.
- Nasze próby doprowadzenia do wypracowania kompromisu przy negocjacyjnym stole kończą się fiaskiem. Mimo, że żądania podwyżki stawek wynagrodzenia zredukowane zostały o połowę - z początkowych 750 zł do 374 zł miesięcznie. Czyli do poziomu tegorocznego wzrostu płacy minimalnej - mówi Grzegorz Maślanka, przewodniczący międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” FCA Poland, obejmującej Marelli.
Podczas dotychczasowych rozmów dyrekcja bielskiej spółki Marelli powołując się na problemy finansowe holdingu początkowo wnioskowała o zamrożenie w tym roku płac na poziomie z zeszłego roku. Później pojawiła się propozycja jednorazowego dodatku wypłaconego w czwartym kwartale, a następnie zmniejszenia tego dodatku o ponad połowę i przeznaczenie drugiej części na podwyżki stawek.
- Proponowane kwoty nie odpowiadają słusznym oczekiwaniom załogi, a przy tym ma to być podwyżka średnia, czyli pracownicy na najniższych stawkach, obecnie niewiele przewyższających płacę minimalną mieli by otrzymać najmniej - podkreśla Grzegorz Maślanka. - Na takie rozwiązania nie może być zgody.
Pracownicy są zainteresowani podniesieniem stawek wynagrodzenia zasadniczego, a nie jednorazowym dodatkiem. Taki dodatek mogłaby stanowić rekompensatę za brak podwyżek obowiązujących od początku tego roku. Tym bardziej, że w przypadku zdecydowanej większości pracowników produkcyjnych w bielskim Marelli ich stawki płacy zasadniczej są na poziomie 4 900 zł brutto miesięcznie, zatem nieznacznie tylko wyższe od ustawowego minimalnego wynagrodzenia za pracę, wynoszącego od 1 stycznia 4 666 zł.
bb
Oceń artykuł:
71 59