Dziś po południu z placu Chrobrego wyruszył Bielski Marsz Równości, w którym uczestniczy kilkaset osób. Nie brakuje kolorowych flag i muzyki. - Robimy to, żeby miasto było otwarte, pełne miłości, tolerancji i akceptacji - mówili organizatorzy. Jeszcze przed startem na placu ustawiła się kontrmanifestacja z transparentami.

Tęczowe miasteczko rozstawione zostało na placu w centrum Bielska-Białej w południe. Cztery godziny później z placu Chrobrego w liczący ponad kilometr marsz ulicami miasta wyruszył kolorowy pochód. Prowadzi je platforma, z której gra muzyka, a tłum zachęca do zabawy tzw. drag queen. 

Zgromadzenie zabezpiecza bardzo duża liczba policji, na miejscu jest także specjalny tzw. zespół antykonfliktowy. Mimo to już na początku marszu doszło do niebezpiecznego incydentu. - Ktoś rozpylił gaz pieprzowy w tłumie, kilka osób nawdychało się oparów - przekazują obecne na miejscu osoby. 

– Nie zagazujecie nas! Kochajmy się! Dziś jest nasze święto i nie dajmy sobie go zepsuć - rozbrzmiało przez głośniki to zapewnienie tuż po tym, gdy ktoś zaatakował zgromadzenie drażniącą substancją.

Na wysokości placu Opatrzności Bożej na Marsz Równości czekała nieduża grupa osób z różańcami w dłoniach, która została odseparowana od głównego zgromadzenia przez zespół antykonfliktowy i kilku policjantów. Uczestnicy manifestacji przed kościołem ubrani byli w kamizelki z hasłem sprzeciwiającymi się aborcji. Niektórzy utrudniali wykonywanie obowiązków przez dziennikarzy, co widać na zdjęciach.

Policja nie otrzymała zgłoszenia o rozpyleniu gazu w tłumie uczestników i nie podejmowała interwencji.

bb