Setne urodziny świętowała w piątek Wiesława Pietraszko. Jubilatka otrzymała kwiaty, życzenia, listy gratulacyjne i nagrody od bielskiego samorządu. Los nie szczędził bielszczance dramatów, która w wieku 35 lat została wdową z dwójką dzieci.

- Sto to liczba szczególna, niektórzy mówią, że oznacza doskonałość, mądrość. To pewien kamień milowy, który został osiągnięty w życiu. W tym szczególnym dniu chciałbym pani życzyć dużo zdrowia, radości na kolejne dni i lata pani życia. Aby powodów do uśmiechu każdego dnia miała pani mnóstwo, mnóstwo życzliwości bliskich, satysfakcji z wszelkich działań, które pani podejmuje – mówił radny Konrad Łoś. Wiceprzewodniczący odczytał list gratulacyjny i wręczył go jubilatce. Były także kwiaty i nagroda.

Wiesława Pietraszko urodziła się 13 czerwca 1925 roku w Sosnowcu, gdzie mieszkała do 14. roku życia. W 1939 roku, zaraz na początku drugiej wojny światowej, Niemcy aresztowali jej starszą siostrę z maleńkim dzieckiem, szwagra, który działał w podziemiu i ją samą. Pani Wiesława trafiła na roboty do niemieckiego gospodarstwa koło Głubczyc. Tam bardzo ciężko pracowała przy karmieniu świń oraz gęsi.

Za każde słowo po polsku była bita po twarzy. Kiedy po wojnie wróciła do domu, nie miała połowy zębów i cierpiała na ciężkie zapalenie okostnej. Na wieść o zbliżaniu się frontu rosyjskiego jej pracodawca z rodziną i zatrudnionymi u niego osobami próbował uciekać do Austrii. Podczas nalotu w dawnejCzechosłowacji pani Wiesławie i jej koleżance, też Polce, udało się uciec. Wróciła do Sosnowca, gdzie poznała swojego męża - bielszczanina, również ciężko poszkodowanego podczas pobytu w obozie koncentracyjnym.

Małżeństwo doczekało się dwóch synów. Kiedy dzieci miały 14 i 15 lat, pani Wiesława w wieku 35 lat została wdową. Ma na utrzymaniu dzieci, a do tej pory pracował tylko mąż. Na szczęście przedsiębiorstwo, w którym był księgowym, zapewnia jej pracę chałupniczą - zszywanie swetrów - którą wykonuje do emerytury. To bardzo skromny czas w jej życiu, pracuje od świtu do nocy, aby wykształcić potomstwo.

Do kwietnia jubilatka mieszkała sama, a teraz opiekuje się nią syn z rodziną. Pani Wiesława lubi czytać książki, a teraz, kiedy ma problemy ze wzrokiem, słucha, jak czytają jej inni. Ma jedną wnuczkę i prawnuczka.

bb