Światopoglądowa dyskusja w Ratuszu. Religia w szkołach podzieliła radnych z obozu władzy
Bielscy radni przyjęli na dzisiejszej sesji apel do premiera Donalda Tuska i minister edukacji narodowej Barbary Nowackiej sprzeciwiający się ograniczania lekcji religii w szkołach od nowego roku szkolnego. Głosowanie poprzedziła bardzo długa dyskusja. Przeciwni przyjęciu uchwały z apelem byli tylko radni klubu PO.
Projekt uchwały przygotowany został przez klub radnych Prawa i Sprawiedliwości. Głosowanie miało odbyć się na poprzedniej sesji, ale punkt został zdjęty z porządku obrad, by tematu nie poruszać na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich. Zgodnie z deklaracją radnej Katarzyny Balickiej do tematu powrócono. Treść apelu na dzisiejszej sesji przedstawił przewodniczący klubu PiS Konrad Łoś.
- Projekt uchwały składa się z kilku paragrafów merytorycznych. (...) W paragrafie drugim postanawia się wyrazić sprzeciw wobec działań podejmowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzących do ograniczenia dostępności do lekcji religii oraz etyki w szkołach - mówił radny Konrad Łoś
Następnie odczytał treść proponowanej uchwały, wedle której Rada Miejska w Bielsku-Białej miała uznać, że zapewnienie finansowania lekcji religii oraz etyki w szkołach jest nie tylko zgodne z Konstytucją RP oraz konkordatem, ale także odpowiada oczekiwaniom wielu mieszkańców naszego miasta.
W odpowiedzi stanowisko radnych PO przedstawił Krzysztof Jazowy. - Zgadzamy się, że w świecie pełnym napięć i narastających podziałów szkoła nie może być miejscem jedynie przekazywania wiedzy. Powinna również kształtować charakter młodych ludzi, ich umiejętność współpracy, krytycznego myślenia i empatii. Popieramy każdą inicjatywę, która zmierza do pogłębienia edukacji aksjologicznej oraz promowania wzajemnego zrozumienia między osobami o różnych światopoglądach, religiach i kulturach.
- Podzielamy przekonanie, że szkoła powinna być przestrzenią sprzyjającą refleksji nad sensem życia, moralności, wyborami i wspólnym dobrem. Równocześnie jednak stoimy na stanowisku, że cele te mogą i powinny być realizowane w ramach nowoczesnego, neutralnego, światopoglądowego systemu edukacji.
Do dyskusji zgłosił się radny Michał Guzdek z PiS, który apelował, by politykę zostawić za drzwiami. - Spójrzmy na sprawę serca, nie przez pryzmat partyjnych szyldów. Lekcje religii i etyki to nie są zwykłe zajęcia. To chwile, w których młody człowiek może usłyszeć, że jest coś więcej niż sukces, pieniądz czy popularność. Że warto być dobrym, że warto być uczciwym, że warto mieć sumienie.
Słowa te wyraźnie zirytowały Roberta Pysza z klubu PO. - Nie mogę milczeć w tym momencie. Pan jednym zdaniem przekreślił ciężką pracę, ale także etyczny wymiar pracy wszystkich nauczycieli, polonistów, matematyków, biologów, katechetów, wszystkich. Sprowadził pan to tylko i wyłącznie do wymiaru jednej, czy dwóch godzin etyki, moralności i niepodążania za kultem pieniądza - denerwował się.
Kolejny zabrał głos Janusz Buzek z PiS. - Pomysł ograniczenia liczby godzin lekcji religii w szkołach z dwóch do jednej tygodniowo wydaje się być elementem szerszego trendu zmierzającego do marginalizacji obecności chrześcijaństwa w życiu publicznym - przekonywał. Jego klubowy kolega Paweł Korzondkowski dodawał, że ograniczenia, które wprowadza MEN, mocno uderzają w różne mniejszości wyznaniowe.
Apel został przyjęty głosami 16 radnych z klubu PiS i Jarosława Klimaszewskiego. Przeciwni byli radni PO.
ak
Oceń artykuł:
94 66
kiedy to się skończy i będziemy wreszcie we własnym kraju?
Jeśli mają być dodatkowe zajęcia to niech będzie to etyka prowadzona przez osoby nie związane z kościołem. Kościół jako instytucja wielokrotnie pokazał, że z etyka nie ma za wiele wspólnego