Posłowie z okręgu bielskiego od początku kadencji kilkukrotnie okrążyli kulę ziemską! To nie żart, a umiłowanie do podróży służbowych na koszt podatnika nie ma barw politycznych. Rekordziści okręgu - Przemysław Drabek (PiS), Apoloniusz Tajner (KO) oraz Mirosław Suchoń (Trzecia Droga) - pobrali po ponad 50 tys. zł kilometrówki, czyli każdy z nich musiał przejechać ok. 40 tys. km w ciągu nieco ponad roku. Jakby tego było mało każdy z nich na koszt podatnika wynajmuje samochód, choć dwóch z nich w oświadczeniu majątkowym deklaruje posiadanie co najmniej jednego auta.

Mają ok. 17 tys. zł uposażenia oraz nieopodatkowanej diety, a po ostatniej podwyżce przysługuje im także ryczałt na prowadzenie biura poselskiego lub senatorskiego w kwocie ponad 22 tys. zł miesięcznie.  Z ryczałtu mogą być pokrywane m.in. wydatki na pensje pracowników, usługi telekomunikacyjne czy wydatki takie jak czynsz czy media. Posłowie i senatorowie z ryczałtu kupują m.in. znicze, wiązanki czy puchary.

Żadnej weryfikacji kilometrówki

Choć każdy parlamentarzysta może za darmo podróżować PKP czy latać samolotami, to posłom i senatorom przysługuje także tzw. kilometrówka, czyli zwrot kosztów paliwa w związku z wykonywaniem obowiązków. Parlamentarzyści nie muszą wykazywać, na jakich trasach odbywały się podróże, wystarczy, że zadeklarują liczbę przejechanych kilometrów. Nie muszą nawet posiadać samochodu ani prawa jazdy. 

Jedynym ograniczeniem jest roczny limit 42 000 km, czyli mniej więcej tyle ile potrzeba do okrążenia kuli ziemskiej. Patrząc na pobraną kilometrówkę przez posłów z regionu, to umiłowanie do podróży jest duże.

Przemysław Drabek z PiS wykazał, że na podróże służbowe w związku z wykonywaniem mandatu posła od początku kadencji  w listopadzie 2023 roku do końca 2024 roku pobrał 51 922,50 zł. Z ryczałtu na prowadzenie biura opłacił także najem samochodu. To kolejne - 27 696,69 zł, choć w ostatnim oświadczeniu majątkowym za 2024 roku deklarował posiadanie dwóch aut - Audi A6 i Dacii Duster (auto żony).

Wynajmują auta, choć posiadają swoje

Bardzo dużo podróżuje Mirosław Suchoń z Polski 2050. Były szef klubu parlamentarnego i przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury rozliczył od początku roku 52 325 zł kilometrówki i 1 763,19 zł za przejazdy taksówką w związku z wykonywaniem obowiązków poselskich (uwagę zwraca także kwota ponad 29 tys. zł rozliczona jako podróże służbowe pracownika biura). Poseł z Bielska-Białej pobrał także 24 477,15 zł na najem samochodu, choć w ostatnim oświadczeniu majątkowym deklarował posiadanie dwóch aut.

Apoloniusz Tajner z KO od początku kadencji pobrał 54 337,50 zł kilometrówki, a do tego na koszt podatnika wynajął auto za 30 876,59 zł. Były prezes Polskiego Związku Narciarskiego nie ma prywatnego auta.

32 693,50 zł kilometrówki pobrał poseł Bronisław Foltyn z Konfederacji, ale w jego rozliczeniu wydatków na prowadzenia biura poselskiego zaciekawienie budzi inna kwota - ponad 27 tys. zł wydane odp początku kadencji na wyposażenie lokalu. Ze środków tych kupiono m.in. meble kuchenne, ekspres do kawy, lustro, stół, projektor, neon, dwa fotele wypoczynkowe i kilka sztuk sprzętu elektronicznego marki Apple.

Tysiące złotych na drobne nagrody

Skromną kilometrówkę w kwocie 6 000 zł pobrała poseł Małgorzata Pępek z KO, w której rozliczeniu ryczałtu na biuro poselskie uwagę zwraca co innego - ponad 21 tys. zł(!) wydane na „drobne nagrody rzeczowe, puchary, tablice okolicznościowe”. Były minister Grzegorz Puda z PiS z tytułu wykonywania obowiązków posła rozliczył symboliczne - w porównaniu do innych kolegów z okręgu bielskiego - 1 532,95 zł.

Blisko połowę limitu - 27 255 zł - pobrał były wiceminister Stanisław Szwed z PiS. 18 827,80 zł podróży rozliczył będący posłem od połowy zeszłego roku Maciej Tomczykiewicz z KO, który w Sejmie zastąpił Mirosławę Nykiel. Obecna eurodeputowana rozliczyła w ciągu kilku miesięcy 31 921,44 zł kilometrówki i 22 902,60 zł za wynajem samochodu (w oświadczeniu majątkowym nie deklarowała posiadania auta).

Dużo i szybko podróżuje także poseł Grzegorz Gaża (do Kancelarii Sejmu w tej kadencji wpłynęły dwa wnioski o uchylenie immunitetu, by ukarać go za przekroczenie prędkości), który od początku kadencji pobrał 40 779 zł kilometrówki. Parlamentarzysta z Pszczyny  wynajął także samochód za 26 358,09 zł.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]

Zdjęcie: Rafał Zambrzycki/Kancelaria Sejmu