Takie małe, takie ładne. A potem króliki porzucane są w lesie... - foto
Czytelnicy zgłaszają nam przypadki porzucania... małych królików. W jednym tygodniu usłyszeliśmy dwie takie historie. Pierwsza z nich dotyczyła Sarniego Stoku, gdzie mały królik bytuje w krzakach. Czy to nieudane prezenty komunijne?
- Nie mieliśmy możliwości go zabezpieczyć. Królik ewidentnie bytuje w tych krzakach. Zostawiłyśmy mu marchewkę i mlecze. To maluszek, przynajmniej na takiego wygląda - to relacja mieszkanki osiedla.
Z kolei czytelniczka Kroniki Beskidzkiej znalazła porzuconego królika na skraju lasu w Kętach Podlesiu. Siedział na poboczu drogi, mimo deszczu i niskiej temperatury. Mieszkanka zabrała go do domu.
- Po wizycie u weterynarza okazało się, że jest zdrowy, ale niewysterylizowany. Prawdopodobnie ktoś sobie wziął małego króliczka, który był słodki, ale jak zaczął dojrzewać, to stał się uciążliwy - podejrzewa pani Dominika. Zwraca też uwagę na koszty, z których nie wszyscy zdają sobie sprawę oraz długość życia królików. Rodzice kupują je dla małych dzieci, z myślą, że to na chwilę, a prezent się nudzi…
Więcej w nowej „Kronice Beskidzkiej”. Nowy numer lokalnego tygodnika od czwartku jest już w sprzedaży - w salonikach prasowych, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie TUTAJ.
ak
Oceń artykuł:
5 14