Protestujący na osiedlu stawiają żądania. Zmiany planów realizacji inwestycji nie będzie? - foto
Nie zanika sprzeciw mieszkańców Sarniego Stoku dotyczący planowanej na osiedlu wycinki kilkunastu drzew, które kolidują z inwestycją. Protestujących popiera radny Dariusz Michasiów, który uważa, że wycinka nie jest konieczna. W ostatnich dniach doszło do spotkania w Ratuszu, ale stronom nie udało się osiągnąć porozumienia. Drzew wciąż nie wycięto, ale na zmianę projektu budowlanego nie ma co liczyć. Mieszkańcy dziś po południu organizują kolejną już akcję protestacyjną.
Na początek kilka faktów. Budowa nowego układu drogowego, w tym ronda przy ul. Kreciej na Sarnim Stoku realizowana jest specustawą drogową. Wydanie decyzji ZRID jest równoznaczne ze zgodą na wycinkę drzew w tzw. liniach rozgraniczających drogę. Droga prowadzić ma do inwestycji deweloperskiej TDJ Estate. Ponad sześć hektarów gruntu, gdzie w kilku etapach powstanie nawet 700 mieszkań, w 2019 roku sprzedała Spółdzielnia Mieszkaniowa Sarni Stok. Oferentów było trzech, cena transakcji wyniosła ok. 20 mln zł.
Radny popiera protest mieszkańców
Od ponad tygodnia przeciwko wycince drzew protestuje grupa mieszkańców, która zebrała podpisy pod petycję złożoną m.in. w Ratuszu. W protest mieszkańców włączył się Dariusz Michasiów. - W imieniu mieszkańców osiedla Sarni Stok zwracam się z uprzejmą prośbą o natychmiastowe wstrzymanie robót drogowych, związanych z wycinką drzew i rozbudową ulicy Kreciej - pisze w interpelacji radny PO ze Starego Bielska. Kilka dni temu udał się na wizję lokalną i postanowił zmierzyć szerokość ulicy.
Radny wykonał pomiary terenu w miejscu, gdzie realizowana jest inwestycja. - Przy pętli autobusowej jest około 7 metrów. Wyżej, w kierunku powstającej inwestycji szerokość drogi dochodzi do 8 metrów. - W mojej ocenie całkowicie spełnia normy bezpieczeństwa i swobodnego mijania się nawet dużych pojazdów mechanicznych - stwierdza radny Michasiów i wnosi o wstrzymanie prac w obecnym zakresie.
Jak dowiedział się portal, w tym tygodniu mieszkańcy protestujący przeciwko wycince uczestniczyli w posiedzeniu jednej z komisji Rady Miejskiej, na której obecny był prezydent Jarosław Klimaszewski. Spotkali się także z dyrektorem MZD Patrykiem Owcarzem. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że inwestor nie zamierza w porozumieniu z miastem zmniejszyć zakresu inwestycji, tak jak proponował radny Michasiów.
Rozmowy z prezydentem i dyrektorem MZD
Drzewa na osiedlu wciąż stoją. Na wtorkowe popołudnie zwołano na prędko zebranie przedstawicieli mieszkańców, MZD, inwestora oraz wykonawcy. - Mamy nadzieję, że drzewa, które mają zostać wycięte zostaną poddane kolejnej analizie, a w zamian otrzymamy nasadzenia kompensacyjne w rejonie pętli autobusowej - mówił nam przed spotkaniem jeden z mieszkańców Sarniego Stoku.
Inwestor po naszej wcześniej publikacji deklarował gotowość do wykonania nasadzeń kompensacyjnych. Ich zakres i lokalizacja miały być przedmiotem dalszych rozmów. Na spotkaniu jednak porozumienia nie osiągnięto. Zakres proponowanych przez mieszkańców nasadzeń spotkał się z negacją. Ogólna narracja, jak relacjonują, była taka, że drzewa i tak zostaną wycięte, a mieszkańcy powinni zakończyć protest.
Po spotkaniu, wobec braku porozumienia, Maciej i Piotr Szwagrzyk w imieniu sąsiadów rozesłali do mediów list skierowany do TDJ Estate oraz MZD w Bielsku-Białej. - Reprezentując społeczny protest przeciwko wycince drzew w związku z planowaną przebudową ul. Kreciej i w odpowiedzi na oświadczenie medialne TDJ Estate chcemy zadeklarować gotowość do podjęcia rozmów ugodowych. Rozumiemy potrzebę przeprowadzenia prac niezbędnych do dostosowania ulicy do planowanych warunków ruchu. Celem naszej akcji jest zachowanie jak największej liczby drzew oznaczonych do wycinki - czytamy w piśmie.
Szereg żądań ze strony mieszkańców
- Drzewa te, sadzone przed laty przez mieszkańców osiedla i na ich koszt, są dla nas niezwykle cenne. Ich wartość przekracza czysto praktyczne (choć niezwykle dla nas istotne) przesłanki, jak osłona przed wiatrem, nagrzewaniem, hałasem, regulacja temperatury i wilgotności. (...) Drzewa te są częścią naszego ekosystemu, są częścią naszej wspólnoty osiedlowej. Tworzą nasz krajobraz, mikroklimat. Nadają naszemu osiedlu unikalny charakter. Ich historia jest wpisana w historię naszego osiedla - wielu mieszkańców, którzy zamieszkują bloki od końca lat 80. wspomina z nostalgią czasy, w jakich prowadzili nasadzenia.
W piśmie przedstawiają swoje warunki. Po otrzymaniu wglądu do planu rozbudowy ulicy Kreciej stwierdzają, że część drzew nie musi zostać usuniętych. W związku z dotychczasową wycinką 12 drzew wnioskują o udzielenie pisemnej gwarancji dotyczącej nasadzeń oraz - w związku z odcięciem mieszkańców osiedla Sarni Stok od terenów zielonych wzgórza Trzy Lipki - wnioskują o utworzenie tzw. korytarza dostępu.
Chcą także, aby w zamian za zniszczenie siedlisk gatunków chronionych na terenie inwestycji wykonano działania naprawcze i oczekują także pilnej reakcji inwestora i wznowienia dialogu z mieszkańcami oraz podjęcia niezbędnych kroków w celu zminimalizowania szkód i niedogodności dla społeczności.
Jak przekazano nam w Ratuszu, w ramach prowadzonych rozmów inwestor zadeklarował nasadzenie 12 ośmiometrowych drzew w wyznaczonych przez mieszkańców miejscach. Mieszkańcy oczekują, by na pętli autobusowej powstał tzw. las kieszonkowy Miyawaki. Żądanie - zdaniem urzedników - jest niemożliwe do zrealizowania z powodu infrastruktury podziemnej przebiegającej na terenie pętli MZK.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
46 18Komentarze 3
