W rejonie placu Ratuszowego pojawiła się... przenośna toaleta. Wątpliwa ozdoba historycznego placu wzbudza zainteresowanie, bo po modernizacji placu Wojska Polskiego wciąż nie doszło do obiecanego uruchomienia szaletu w centrum Bielska-Białej. To wbrew pozorom duży problem dla mieszkańców i turystów.

Na ustawienie przenośnej toalety zwrócił uwagę mieszkaniec. - Doskonale wiemy, że w razie nagłej potrzeby w centrum trzeba liczyć na uprzejmość właścicieli okolicznych lokali, a też głupio tak wejść, skorzystać z WC i wyjść nic nie kupując. W centrum, szczególnie po stronie Białej, toalet brakuje - pisze do redakcji. 

- Wiele razy podnoszone było, że toaleta w rejonie placu Wojska Polskiego jest potrzebna. Czyżby więc urzędnicy postanowili wysłuchać naszych próśb? Tylko dlaczego postawiony szalet jest zamknięty na kłódkę? Może trzeba gdzieś poprosić o klucz? Ona jest w ogóle ogólnodostępna? - brzmi treść zapytania.

Czytelnik słusznie wskazuje, że toalet w centrum brakuje. Najbliższe szalety miejskie znajdują się po drugiej stronie miasta, a więc oddalone o kawał drogi. Czyżby więc toi-toi postawiony obok Ratusza był doraźnym rozwiązaniem palącej potrzeby mieszkańców Bielska-Białej, dopóki nie powstanie obiecany szalet w kamienicy przy ulicy Łukowej, który od co najmniej dwóch lat zbudować planują władze miasta?

Okazuje się, że nie. Toaleta nie jest ogólnodostępna. Postawiła ją firma, która na zlecenie MZD zajmie się remontem tzw. krzywego mostku (prace ruszą w przyszłym tygodniu, bo w ten weekend planowane są wydarzenia na placu Ratuszowym). Kilka miesięcy temu ZGM rozpoczął procedurę uzyskania odpowiednich pozwoleń na adaptację kamienicy. Na ten moment termin budowy toalety nie został określony. Wiadomo za to, że nowe toalety będą płatne, aby zapobiec aktom wandalizmu i niepożądanemu wykorzystywaniu ich.

ak