Na osiedlu Sarni Stok trwa protest mieszkańców przeciwko wycince kilkunastu drzew, które mają zostać usunięcie, by rozbudować układ drogowy. Inwestycję realizuje deweloper, który buduje tu bloki wielorodzinne. Na miejsce wezwano policję. Mieszkańcy zapowiadają złożenie petycji do prezydenta Bielska-Białej oraz inwestora, a w najbliższych dniach będą czuwać, by nie doszło do planowanej wycinki.

Protest ma miejsce przy ul. Kreciej na osiedlu Sarni Stok. Drzewa wyciąć chce prywatny inwestor. To spółka TDJ Estate, która na podstawie porozumienia zawartego z MZD zobowiązała się do rozbudowy kilkusetmetrowego fragmentu ulicy Kreciej i ronda na skrzyżowaniu z ulicą Sarni Potok. Deweloper w sąsiedztwie realizuje dużą inwestycję mieszkaniową, w ramach której planuje wzniesienie kilkuset mieszkań.

Jak poinformował portal Robert Kaczmarek z MZD, inwestor posiada niezbędne pozwolenia i zgody na wycinkę drzew. - Ma również opinię dendrologa, że na drzewach nie ma gniazd, bo mamy okres lęgowy.

- Mieszkam tu od 30 lat z widokiem na drzewa, które chcą nam odebrać bez konsultacji z nami. Tu ma powstać rondo oddalone z 20 metrów od tych drzew. Nie wiem, skąd pomysł, że je trzeba wyciąć - mówi mieszkaniec osiedla. Oburzające jest to, że nikt nas nie zapytał o zdanie. Będziemy protestować do kiedy będzie potrzeba, nie pozwolimy na wycinkę tych drzew. Gromadzimy silną grupę ludzi - dodaje.

- Rano obudziliśmy się, okazuję się, że jest wycinka drzew, które rosną tu od tylu lat i nie mamy na to wpływu, bo to teren miasta. Miasto to jesteśmy my, a nie deweloper czy urzędnik. Chyba powinniśmy mieć wpływ na zieleń? - zastanawiała się mieszkanka osiedla, która pojawiła się na proteście.

Wykonawca na miejsce wezwał policję, by ta umożliwiła realizację wycinki. Po kilkudziesięciu minutach na osiedle dojechał patrol. - Legitymujemy osoby, które protestują. Na chwilę obecną nasze działania skupiają się na zapewnieniu porządku publicznego - mówi kom. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji.

Po południu grupa kilkudziesięciu osób znów zebrała się w rejonie pętli autobusowej na Sarnim Stoku. Podtrzymują swoje żądania dotyczące zaniechania wycinki kilkunastu drzew. - Nie ma na to mojej zgody, by powstał tu chodnik czy ulica, nawet jeżeli jest na to zgoda Urzędu Miasta. Jeśli to czujecie, powinniśmy wyrazić prostet. Chcemy tu mieć drzewa, bo za to kochamy to miejsce. Nikt nie lubi betonozy.

- To teren należący do miasta (miejsce, gdzie rosną drzewia - red.). Spółdzielnia była stroną postępowania i miała wyrazić na to zgodę. Pytanie, co zawiodło, że my nic na ten temat nie wiemy? - zastanawiano się. Mieszkańcy planują organizować się w kolejnych dniach i pełnić dyżur, by nie dopuścić do wycinki drzew.

- Będziemy zbierać podpisy pod petycjami do władz miasta, MZD i inwestora. Jako wspólnota mieszkaniowa już dawno odczuwamy, że granica została przekroczona, jeśli chodzi o zabetonowanie i zniszczenie terenu. Wszystkie wycinki odbywają się bez konsultacji i bez głosu mieszkańców - mówi Piotr Szwagrzyk, mieszkaniec Sarniego Stoku. - Będziemy fizycznie starać się przeszkodzić w wycince. Dotychczas udało się wyciąć siedem drzew, ale jeszcze prawdopodobnie kolejnych piętnaście jest oznaczonych do wycinki - dodaje.

bak