Wiekowa kamienica przy ul. Browarnej w Bielsku-Białej coraz bardziej niszczeje. Stoi na działce dewelopera, który planował w tym miejscu wybudowanie kilku budynków wielorodzinnych. Problem polega na tym, że teren nie jest zabezpieczony, choć od blisko roku prosi o to radny z okręgu. W grudniu w budynku doszło do śmierci młodego mężczyzny. Teraz bawią się tam dzieci i powstało wysypisko śmieci.

Budynek przy ulicy Browarnej 26A powstał na przełomie XIX i XX wieku. Później mieszkał w nim m.in. słynny Otokar Balcy. Nieruchomość stanowi własność osoby prowadzącej działalność deweloperską. Dla działki wydano warunki zabudowy dotyczące budowy budynku wielorodzinnego wraz z rozbiórką obecnego domu.

Zdaniem niektórych, budynek ten przejawia sporą wartość historyczną. - Wydaje się, iż po przeprowadzeniu niezbędnych remontów mógłby nadal służyć jako dom dla kilku rodzin. Jeszcze kilkanaście lat temu był on własnością miasta - argumentuje Paweł Korzondkowski. Radny rok temu pytał o los budynku władze Bielska-Białej.  Z odpowiedzi nie wynikało, by budynek był objęty ochroną konserwatorską. Zgoła odmienną informację radny PiS uzyskał u wojewódzkiego konserwatora zabytków. Dom jest zabytkiem. 

Duży problem stanowi postępująca degradacja budynku i to, że nieodpowiedzialne osoby wchodzące na jego teren zwyczajnie mogą sobie zrobić krzywdę. Budynek nie jest w żaden sposób zabezpieczony przed wejściem osób trzecich. Na teren wchodzą wandale, którzy pozostawiają po sobie wybite szyby i śmieci. Paweł Korzondkowski już kilka miesięcy temu interweniował m.in. w PINB, aby teren zabezpieczono.

W grudniu do budynku wszedł 43-latek, który postanowił tam targnąć się na swoje życie. Na miejscu interweniowało kilka patroli policji, przyjechał także prokurator. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili, że doszło do śmierci samobójczej. Po tym zdarzeniu również nie doszło do zabezpieczenia budynku.

- Kamienica w dalszym ciągu pozostaje w żaden sposób niezabezpieczona przed dostępem osób trzecich. W zeszłym roku na terenie budynku samobójstwo popełnił młody mężczyzna. Pomimo to w kwestii zabezpieczenia obiektu nic się nie zmieniło. (…) Budynek coraz bardziej niszczeje, wejście do niego nie jest w żaden sposób zabezpieczone przed dostępem osób postronnych. Ponadto sama posesja nie jest ogrodzona i gromadzą się na niej sterty śmieci - pisze w kolejnej interpelacji radny Korzondkowski.

Jak dodaje, obiekt jest ustronnie położony i ciężko go znaleźć nie znając jego lokalizacji. Z tego powodu młodzież z okolicznych blokowisk urządza sobie w nim „zabawy” w demolowanie. - Sytuacja ta jest skandaliczna i może kolejny już raz skończyć się tragicznie. Bawiące się na terenie kamienicy dzieci mogą wypaść z wyższej kondygnacji obiektu, zranić się lub w inny sposób zaszkodzić swojemu zdrowiu, a nawet życiu. Kamienica może także stać się miejscem pobicia lub napastowania seksualnego, a także wielu innych czynów przestępczych - czytamy w piśmie radnego, który wnosi o podjęcie działań przez Ratusz.

ak