- Po raz kolejny nasze miasto zostaje zepchnięte na margines - twierdzi były minister Grzegorz Puda stojąc na dworcu kolejowym w Bielsku-Białej. Wypowiadając te słowa ma na myśli brak realizacji Kolei Dużych Prędkości do CPK. Zapomina, że to rząd PiS i jego koledzy pominęli stolicę Podbeskidzia w realizacji tzw. szprych już w 2019 roku, a rok później podpisali umowę na kolej transgraniczną z Katowic do Ostrawy przez Czechowice-Dziedzice. Za te plany krytykował ich m.in. ekspert Instytutu Sobieskiego

- Bielsko-Biała - to tu dzięki realizacji pełnego programu CPK byłaby szansa na szybkie połączenia w nawet 2 godziny 15 minut do Warszawy - mówi poseł Marcin Horała. Grzegorz Puda dodaje, że obecny rząd wycofał się z tej dobrej inwestycji dla Bielska-Białej i mieszkańcy będą musieli dłużej podróżować do stolicy. Słowa te padają na krótkim nagraniu zrealizowanym na dworcu głównym i umieszczonym w czwartek w sieci.

Szprycha z Czechowic w kierunku Czech

Były minister przedstawił tylko część prawdy, która pasowała do narracji na potrzeby kampanii. Istotnie rząd Donalda Tuska ograniczył plany rozbudowy sieci kolejowej w ramach budowy CPK, ale Grzegorz Puda pominął fakty niewygodne dla PiS i stojącego obok niego kolegi, który odpowiadał za projekt CPK.

Szprychy do CPK, czyli inwestycje Kolei Dużych Prędkości, od początku miała omijać Bielsko-Białą. Aby mieszkańcy miasta mogli skorzystać z szybkich połączeń czekałaby ich przesiadka w Czechowicach-Dziedzicach. Za te plany rząd PiS krytykował m.in. Instytut Sobieskiego słowami dr. Łukasza Zaborowskiego.

- W koncepcji CPK jako ośrodki kształtujące sieć wybrano miasta wojewódzkie. Dlaczego kryterium administracyjne, a nie wielkościowe? (...) Po raz kolejny okazuje się, że status wojewódzki to koncesja na wszelkie przywileje. Dlatego w koncepcji pominięta jest Bielsko-Biała. Pozostająca bielszczanom możliwość przesiadki na „lepsze” pociągi w pobliskich Czechowicach-Dziedzicach nie jest zadowalająca. Bielsko-Biała liczy 180 tys. ludności w gminie miejskiej, a 400 tys. w aglomeracji - znacznie więcej niż wojewódzkie Gorzów, Opole, Zielona Góra - pisał dr Zaborowski. Ekspert jest również autorem nowej koncepcji województw.

Modernizacja skończyła się na studium

Przeciwko marginalizacji Bielska-Białej protestowali bielscy radni. W odpowiedzi na te skargi Marcin Horała na dworcu PKP odpowiadał, że prezentowane plany to inwestycje realizowane w ramach planu budowy CPK, a trasa kolejowa z Czechowic-Dziedzic do naszego miasta remontowana będzie w ramach modernizacji linii do Zwardonia. Zapewniał, że szybka kolej ze stolicy Podbeskidzia kursować będzie nawet co godzinę!

Od wypowiedzenia tamtych słów minęło blisko cztery lata, w trakcie których u steru władzy w kraju był PiS. W tym czasie PKP PLK zdążyło jedynie ogłosić postępowanie na studium modernizacji linii kolejowej z Czechowic-Dziedzic do Zwardonia. Nowy rząd dokumentację odebrał, ale PiS nie zapewnił finansowania na dalsze prace. Obecnie spółka kolejowa planuje pozyskanie środków na projekt i realizację inwestycji w ramach kolejnej perspektywy unijnej. Szacuje się, że potrzeba kwoty nawet 4 mld zł.

O słowa Marcina Horały i Grzegorza Pudy zapytaliśmy wiceministra infrastruktury Przemysława Koperskiego. - Według papierowych planów z czasów rządów PiS mieszkańcy Bielska-Białej mieli korzystać z przesiadki w Czechowicach-Dziedzicach, aby dostać się do sieci Kolei Dużych Prędkości - potwierdza polityk Lewicy. - To, co robią panowie posłowie na dworcu kolejowym w Bielsku-Białej, to nieudolna próba przykrycia afery mieszkaniowej Karola Nawrockiego - dodaje krótko wiceminister Przemysław Koperski.

xxx

Po publikacji głos w sprawie ponownie zabrał poseł Puda. - Nie było sensu planować budowy nowej linii do samego Bielska-Białej, w sytuacji, gdy na tak krótkim odcinku do Czechowic-Dziedzic pociąg nawet nie zdążyłby się dobrze rozpędzić. W planach CPK było od zawsze trasowanie pociągów najwyższej klasy z Bielska-Białej przez Czechowice-Dziedzice bez konieczności przesiadek - zapewnia. Niebywałe, że osoby nie mające tej elementarnej wiedzy są przywoływane jako „eksperci” w tej sprawie - dodaje Puda.

W naszej publikacji przywołanym ekspertem jest dr Zaborowski z Instytutu Sobieskiego. To think-thank, w którego zarządzie zasiada grono byłych... członków rządu PiS: prezesem Instytutu Sobieskiego jest Leszek Skiba - były wiceminister finansów w rządach Mateusza Morawieckiego i Beaty Szydło oraz były prezes Banku Pekao w czasach PiS, wiceprezesami Instytut Sobieskiego są Jadwiga Emilewicz - wicepremier rządu Morawieckiego oraz Bartosz Marczuk - wiceminister rodziny i polityki społecznej rządu Szydło.

Mało? Radę Fundacji w Instytucie Sobieskiego tworzą m.in. Paweł Soloch - szef BBN w gabinecie Andrzeja Dudy, czy Paweł Szałamacha - były minister finansów w rządzie Beaty Szydło. To grono tych osób ceni kompetencję, wiedzą i doświadczenie dr. Zaborowskiego, którego cytowaliśmy w naszej publikacji.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]