Kwestia zabezpieczenia ruchu w rejonie węzła S1 była główną przyczyną odwołania niedzielnego wyścigu z Wisły do Wilkowic. Organizator wydarzenia mówi o dużej nieprzychylności i słabej współpracy z zarządcą drogi ekspresowej.

Sprawę z ramienia Fundacji Gwardia Katowice wyjaśnia dyrektor ds. technicznych. Dariusz Noceń podkreśla, że od wielu lat współorganizuje wyścigi, ale z taką nieprzychylnością jeszcze się nie spotkał.

- Przez dwa lata pomagałem przy zabezpieczaniu tras Tour de Pologne i zdobywaniu zgód, więc mam w tej kwestii doświadczenie. W sprawie organizacji niedzielnego klasyku z Wisły do Wilkowic dwa miesiące przed wyścigiem pytałem zarządców dróg o różne kwestie, w tym remonty czy ustalenie, kto zarządza rondkami w rejonie S1 w Wilkowicach. Przez trzy tygodnie nie doczekałem się żadnej odpowiedzi z GDDKiA - mówi.

W tej sytuacji dokumenty zostały złożone do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. - Nagle okazało się, że zgodę powinno wydać GDDKiA, bo jednak ich są rondka przy S1 - dodaje dyrektor Noceń. Tu za moment pojawił się kolejny problem - sugestie wydawane przez zarządce drogi i Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach były rozbieżne, co do zakresu zabezpieczenia zjazdu z drogi ekspresowej. W tej sytuacji w odpowiedzi na sugestię GDDKiA, organizator zmienił trasę, by ominąć problematyczne ronda obok S1.

- To wtedy nasz wniosek potraktowano jako złożony od nowa i podniesiono kwestię, że przekroczyliśmy ustawowy termin - wyjaśnia Dariusz Noceń. - System jest wadliwy - mówi dyrektor Kryterium Asów.

bak