Miesiąc temu na terenie Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej doszło do pożaru. Zapaliła się sterta gabarytów. Ogień szybko ugaszono, ale dym widoczny nad miastem wywołał obawy. Wskazano prawdopodobną przyczynę pożaru.

Ogień pojawił się w miejscu, gdzie składowane są tzw. gabaryty. Płonęła sterta odpadów o powierzchni ok. 100 mkw. Na miejscu działały cztery zastępy straży pożarnej. Sytuacja została szybko opanowana. Według relacji pracowników komunalnej spółki do samozapłonu doszło w trakcie mielenia gabarytów.

Pożar wywołał niepokój wśród mieszkańców. Do władz miasta wpłynęła interpelacja, w której pytano, co było przyczyną pożaru, jakie procedury bezpieczeństwa obowiązują w spółce, czy pożar spowodował zagrożenie dla zdrowia mieszkańców i jakie działania zostaną podjęte w celu zapobiegania takim sytuacjom.

Jak wyjaśnia wiceprezydent Przemysław Kamiński, zapłon nastąpił w dwóch miejscach pryzmy odpadów. Prawdopodobnie znalazło się w nich coś, co w wyniku uszkodzenia przez zręby wału maszyny rozdrabniającej wywołało zapłon. Mogły to być akumulatory litowo-jonowe lub baterie w zabawkach.

- Tego typu materiałów nie powinno być w odpadach komunalnych w tym wielkogabarytowych, gdyż mają one odrębny system zbierania i zagospodarowania, w tym ustawowy zakaz umieszczania ich z innymi odpadami komunalnymi. Niestety zdarzają się one notorycznie i stwarzają ogromne zagrożenie na każdym z etapów zbiórki i przetwarzania odpadów komunalnych, w tym wielkogabarytowych - czytamy.

Zakład Gospodarki Odpadami jest zabezpieczony i spełnia wymagania prawne w zakresie zabezpieczeń przeciwpożarowych. Plac gromadzenia i przetwarzania odpadów wielkogabarytowych jest wydzieloną strefą pożarową, wyposażoną w środki gaśnicze. Ponadto pracownicy co roku odbywają szkolenie w zakresie ochrony przeciwpożarowej. Obiekty zakładu są monitorowane poprzez system wizyjny i systemy wykrywania pożaru z przesyłaniem sygnału alarmowego bezpośrednio do PSP w Bielsku-Białej.

Zdaniem władz miasta niedawny pożar nie wywołał szkód środowiskowych, ani materialnych. - Ogień objął niewielką ilość rozdrobnionych odpadów, a w jego efekcie nie nastąpiło skażenie środowiska ani nie wystąpiło zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. Zakład nie poniósł z tego tytułu żadnych strat materialnych i funkcjonuje normalnie - przekonuje wiceprezydent Przemysław Kamiński.

ak