Decyzja o likwidacji bazarów zamkowych, nazywanych też wysokim trotuarem, do dziś budzi emocje i nieskrywany żal wielu mieszkańców Bielska-Białej. Wyburzenia pięknych kamienic i wprowadzenie do ścisłego centrum głównych dróg przelotowych to tylko niewielka lista „grzechów”, popełnionych w tamtym czasie. Bielski historyk przybliżył, jak zapadały decyzje dotyczące wyburzeń w centrum miasta.

Antoni Kobiela to bardzo kontrowersyjna postać w Bielsku-Białej, która swoimi decyzjami na całe dekady zabetonowała układ komunikacyjny miasta. Jego postać, w Kubiszówce przybliżył bielski historyk Jacek Kachel. Urzędnik w latach 60. sprawował funkcję przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Bielsku-Białej. W latach 1972-77 był prezydentem miasta. To za jego kadencji nastąpiła radykalna przebudowa centrum, która całkowicie zmieniła nie tylko obraz miasta, ale określiła jego funkcjonowanie.

Plany utrzymane w tajemnicy

Wyburzenia miały odbyć się „po cichu”. - Modernizacja aglomeracji miejskiej była, jak wiadomo planowana od dawna. Jednak jej zakres nigdy nie trafiał w całości do opinii publicznej. Znamiennym jest to, że nawet protokół z 3 stycznia 1974 roku, w którym przyjmowano plan robót drogowo-mostowych w Bielsku-Białej, nie ujmuje wyburzeń w centrum. Można odnieść wrażenie, że na naradzie wewnętrznej zwołanej przez prezydenta miasta Antoniego Kobiele celowo pomijano zakres planowanych działań w centrum miasta. Wszystko to kryło się pod enigmatycznym zapisem „modernizacja ul. Zamkowej” - mówił Jacek Kachel.

Słowa historyka potwierdza zapis z posiedzenia z 17 stycznia. Protokół szeroko opisuje poszczególne punkty narady i zapadłe decyzje. Osiem z dziewięciu tematów ma opis i uzasadnienie. Natomiast punkt nr 5 brzmiał: „Przedłożony projekt decyzji w sprawie planu robót drogowo-mostowych na 1974 r. prezydent Miasta zaakceptował”. Jednak do podjętej decyzji nie dołączono żadnego załącznika. Zachowały się jednak dokumenty świadczące o tym, kto podjął decyzję ws. wyburzenia Wysokiego Trotuaru.

- Decyzja z 20 lutego 1974 roku przedstawia szczegóły i nie pozostawia złudzeń. Prezydent Antoni Kobiela, który dzięki temu zyskał mało chlubny przydomek „burzyciel” postanowił przyjąć do realizacji projekt techniczny przebudowy ul. Zamkowej na odcinku od placu Bolesława Chrobrego do ul. Woroszyłowa (dziś Sikorskiego - red.) opracowany przez Wojewódzkie Biuro Projektów w Zabrzu - przytacza Kachel.

Wybierano rozwiązania tańsze

W dokumencie czytamy, że wraz z robotami drogowymi władze miasta zamierzały dokonać przebudowy całości uzbrojenia podziemnego, zgodnie z potrzebami i opracowanymi projektami. Dokonać wyburzeń obiektów budowlanych w zakresie przebudowy ulicy Zamkowej oraz wyburzeń budynków zgodnie z zaleceniami ekspertyzy opracowanej przez Instytut Konstrukcji Budowlanych Politechniki Śląskiej, których bezpieczeństwo miało zostać zagrożone w związku z prowadzonymi robotami drogowymi i uzbrojeniem.

Ustalono, że przebudowa ma trwać od 18 lutego do 30 listopada 1974 roku. Wyznaczono generalnego wykonawcę i harmonogram. - Istniejący układ ulic miasta, jak również ich parametry techniczne nie zaspakajają elementarnych potrzeb ruchu drogowego. Dla poprawienia tego stanu Zespół Rzeczoznawców przy Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji opracował Studium Komunikacyjne Miasta Bielska-Białej. Studium to zostało akceptowane przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Bielsku-Białej. W ramach realizacji programu określonego w studium komunikacyjnym opracowano koncepcje techniczną trasy przebiegającej ul. Zamkową - Partyzantów – Bystrzańską - czytamy.

Decyzja władz dotycząca wyburzenia podzamcza, podobnie jak likwidacji tramwajów, wywołała powszechne niezadowolenie. Jednak nikt nie odważył się zaprotestować. Chociaż powszechnie powtarzano, że „Antek burzyciel”, wybrał najprostsze rozwiązanie. Postanowił wyburzyć zabytkowy fragment miasta, zamiast skorzystać z planów choćby Maxa Fabianiego, który postulował budowę dwóch obwodnic wyprowadzających samochody na obrzeża aglomeracji. Prezydent Kobiela postanowił cały ruch tranzytowy puścić przez środek miasta. Fatalne skutki tej decyzji odczuwało miasto przez 40 lat, aż wybudowano obwodnicę.

Niekompletna dokumentacja projektowa

- Przy tej okazji pojawia się też dziwna sprawa, która może być pożywką, dla osób lubiących spiskową teorię dziejów. Oto podjęta decyzja nie miała numeru porządkowego, ani też nie została podpisana! Biorąc powyższe tak naprawdę nigdy nie została podjęta! Z punktu formalnego wychodzi na to, że decyzja podjęła się...  sama. A przydomek „burzyciel” nadany prezydentowi Kobieli nie ma uzasadnienia - mówi Jacek Kachel. To oczywiście żart. Kolejne dokumenty podpisywane przez Kobielę potwierdzają wolę wyburzeń.

Akcją wyburzeniową, a właściwie minerską zajął się zespół pod kierownictwem bielszczanina Józefa Bendyka, który spotykał się z niechęcią ludzi nie akceptujących wyburzeń. Prasa zaś przekonywała, że dopiero po wyburzeniach Zamek Sułkowskich po raz pierwszy pokazał się w całej okazałości.

- Pozostając przy tzw. modernizacji ul. Zamkowej trzeba wspomnieć o jakości przygotowań i przeprowadzonych prac. Mając litość nad nieżyjącymi już dzisiaj ludźmi nie zacytuję opinii krytyków i przeciwników tej inwestycji, a przytoczę tylko oficjalne sprawozdanie z wykonania - mówi Kachel.

Czytamy w nim, że roboty rozpoczęte zostały w oparciu o niekompletną dokumentacje techniczną, zwarta zabudowa uniemożliwiła szczegółowe wykonanie pomiarów geodezyjnych i badań geologicznych, brak było jednak pełnego rozeznania w zakresie uzbrojenia terenu wykonanego jeszcze w XIX wieku

Wyburzonych kilkanaście kamienic

W tych warunkach budowę ulicy Zamkowej rozpoczęto z założeniem, że szereg problemów rozwiązywanych będzie na bieżąco w miarę ich ujawniania. W trakcie budowy wprowadzono również zmiany do projektów, zastępując rozwiązania drogie i pracochłonne, tańszymi i prostszymi w wykonaniu sposobami. Przykłady? Zamiast podcienia w głównym budynku Poczty Polskiej wykonano przejście od ulicy 1 Maja, z kolei zamiast muru oporowego przy tunelu PKP ułożono prefabrykowane belki strunobetonowe.

23 listopada 1974 roku, pomimo wielu zastrzeżeń nastąpiło otwarcie nowej przebudowanej ulicy Zamkowej łączącej Partyzantów z Lenina. Wzgórze otrzymało nowy kształt. Dużo pracy włożono w przebudowę skarpy przy Partyzantów. Nawieziono tam 12 tys. m3 ziemi ogrodniczej oraz zasadzano wiele roślin.

- Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. W wyniku tej modernizacji nie tylko na stałe wprowadzono ruch tranzytowy do centrum miasta, ale wyburzono kilkanaście kamienic, zmniejszając przy tym zawsze deficytową ilość mieszkań. Skutki tych decyzji, gdy chodzi o ruch kołowy, udało się naprawić po wybudowaniu obwodnicy zachodniej i północno-wschodniej. Natomiast nigdy już nie uda się odtworzyć tzw. wysokiego trotuaru i unikalnego piękna architektonicznego tego zakątka miasta - mówi Jacek Kachel.

***

Jeśli ktoś chciałby uczestniczyć w kolejnym wykładzie Jacka Kachla, to najbliższa okazja w poniedziałek o godz. 17.00 w sali sesyjnej Ratusza. Na zakończenie Fermentów historyk opowie, z czego w dawnych czasach śmiali się mieszkańcy Bielska i Białej. Będzie o polityce, pikantnych szczegółach z działalności teatru czy kina oraz kulisach najstarszego zawodu świata i próby jego reaktywowania na terenie miasta w 1957 roku.

Adam Kanik
[email protected]

Zdjęcia ze zbiorów Jacka Kachla pozyskane od AKF oraz wykonane przez Leona Polaczka