Skarga na lokatorów dawnego hotelu. Właściciel zaprzecza, by sprawiali problemy
Do redakcji docierają sygnały jakoby lokatorzy „Transportowca” przy al. Armii Krajowej w Bielsku-Białej zakłócali porządek i spokój okolicy. Właściciel obiektu zaprzecza doniesieniom i mówi, że ludzie od zawsze plotkują na temat jego interesu. Żadnych formalnych zgłoszeń nie odnotowali także strażnicy miejscy.
Skargi na lokatorów dawnego „Transportowca” nie są niczym nowym. Według ostatnich skarg, przebywający tam obcokrajowcy mają urządzać imprezy, zakłócać ciszę nocną i zaśmiecać okolicę. O sytuacji opowiada nam mieszkanka, która często uczęszcza drogą w kierunku dolnej stacji kolejki na Szyndzielnię.
- Ostatnio ciągle dochodzi tam do libacji alkoholowych. Sikają, gdzie popadnie, rzucają śmieci. Strach przechodzić wieczorem, bo na ulicy zaczepiają o papierosa albo drobne - mówi nam anonimowo.
O opisany problem zapytaliśmy służby. Interesowały nas podejmowane w ostatnim czasie interwencje związane z zakłócaniem ciszy nocnej czy agresywnym zachowaniem. Strażnicy miejscy w tym roku nie odnotowali żadnych takich zdarzeń. - Osoby będące świadkami jakichkolwiek niepokojących zdarzeń mogą powiadomić o tym fakcie za pośrednictwem telefonów alarmowych straż miejską lub Komendę Miejską Policji w Bielsku-Białej - przypomina zastępca komendanta straży miejskiej Krystian Kowalczyk.
Być może problem opisany przez mieszkankę to pojedynczy incydent, który potem rzutuje na wszystkich lokatorów obiektu. Właściciel budynku również nie kryje bowiem zdziwienia przekazywanymi informacjami. Jak sam mówi - nie ma ze swoimi lokatorami żadnych problemów. - To są można powiedzieć stali mieszkańcy, w tej chwili ok. 70 osób. Nie tylko Ukraińcy, ale i Polacy. Nie zdarzyło się, żebym musiał interweniować czy wzywać policję. Nie było żadnych takich sytuacji - zapewnił nas właściciel.
- Ludzie cały czas plotkują na temat ośrodka. Przeszkadza im nawet pranie czy opony na balkonie. Mnie to nie interesuje. Dla niektórych robienie prania w miejscu zamieszkania to jest coś dziwnego. Jak komuś to przeszkadza, to zamknę teren wokół ośrodka i tyle. To jest teren prywatny - dodaje.
ak
Oceń artykuł:
59 20Komentarze 1
