Zwłoki młodej kobiety w mieszkaniu na bielskim osiedlu. Służby rozbiły gang sutenerów
Pięć osób zasiądzie na ławie oskarżonych w związku z organizacją i czerpaniem korzyści z prostytucji. Rozbić gang sutenerów działający na południu Polski udało się, gdy w jednym z bielskich mieszkań doszło do zgonu 21-latki. Dwie pracujące w nim kobiety oddawały sutenerom połowę zarobków. Jak ustaliła prokuratura, łącznie oddały kwotę ok. 150 tys. zł, a wszystkie transakcje miały charakter niejawny.
Przestępczy proceder miał swój finał 26 kwietnia 2022 roku. Wczesnym popołudniem 26-latka zauważyła, że jej młodsza o pięć lat koleżanka nie wstała po nocy i nie daje żadnych oznak życia. Wezwane na miejscu służby ratunkowe stwierdziły zgon młodej kobiety i powiadomiły policję, a ta prokuratora.
Jednoznaczny charakter ogłoszenia
W mieszkaniu na osiedlu Górne Przedmieście w Bielsku-Białej czynności wykonywali m.in. technicy kryminalistyki. Sekcja zwłok kobiety ujawniła, że do zgonu doszło w wyniku zatrucia substancjami odurzającymi. To był dopiero początek czynności, bo zgodnie z podejrzeniami, w lokalu świadczone były usługi seksualne. Śledztwo w sprawie nakłaniania i ułatwianie prostytucji wszczęła bielska prokuratura.
Czynności były wyjątkowo żmudne i czasochłonne, bo osoby organizujące proceder działały w sposób nie do końca jawny i kontaktowały się tylko ze zmarłą. Szybko udało się potwierdzić, że 21-latka i jej starsza o pięć lat koleżanka świadczyły usługi towarzyskie przez dłuższy czas w różnych miastach na terenie południowej Polski, a ich ostatnim miejscem działalności było bielskie osiedle. Wcześniej zostały zwerbowane po tym jak zgłosiły się do pracy odpowiadając na ogłoszenie, którego charakter był jednoznaczny.
Oddawały połowę zarobków
Poszukiwaniem i wynajmem mieszkań, umawianiem mężczyzn na spotkania erotyczne, reklamą czy publikacją anonsów, zajmowały się inne osoby. - W toku prowadzonego postępowania ustalono, iż organizatorek płatnych spotkań z mężczyznami było więcej i przedstawiały się różnymi imionami - mówi prokurator Paweł Nikiel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.
Za pomoc w organizacji działalności seksualnej 21- i 26-latka były zobowiązane oddawać sutenerom połowę osiąganych przychodów. Jak ustaliła prokuratura, dwie kobiety łącznie przekazały kwotę ok. 150 tys. zł, co było starannie odnotowywane. Jak już wspominaliśmy, ustalić i dotrzeć do podejrzanych organizujących proceder sutenerstwa nie było łatwo, bo wszystkie transakcje miały charakter niejawny.
- Dokonywane były poprzez wpłatomaty za pośrednictwem kodów BLIK - dodaje prokurator Nikiel.
Pieniądze przelewały BLIK-iem
Dzięki ustaleniom poczynionym w oparciu o materiały przekazane przez operatorów komórkowych czy instytucje bankowe, udało się oskarżyć o działalność w gangu sutenerów łącznie sześć osób. Jedna z podejrzanych przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia wraz z wnioskiem o dobrowolne poddanie karze. Pozostałe osoby nie przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów.
Prokuratura w połowie zeszłego roku zamknęła śledztwo i skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Sprawa po kilku miesiącach została przekazana do Sądu Rejonowego w Nowym Dworze Mazowieckim, skąd pochodzą oskarżeni i część osób, którzy w procesie będą zeznawać w charakterze świadków. Pierwsza rozprawa została wyznaczona na początku kwietnia, ale została odwołana.
Gdy proces ruszy na ławie oskarżonych zasiądzie pięć osób, w tym cztery kobiety, którym zarzucono czerpania korzyści majątkowej z uprawiania przez osoby trzecie prostytucji i uczynienie sobie z tego procederu stałego źródła utrzymania. Za zarzucany im czyn grozi kara do 7 lat i 6 miesięcy więzienia.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
84 7
Jeśli się mylę to mnie poprawcie