Miasto otwarło oferty w przetargu na pomoc rannym, dzikim zwierzętom na terenie Bielska-Białej. Jedynym podmiotem, który zaoferował swoje usługi była Fundacja „Mysikrólik”. Sławomir i Agnieszka Łyczko od lat pomagają zwierzętom.

O działalności „Mysikrólika” wielokrotnie informowaliśmy na łamach naszego portalu. Zdarzało się, że państwo Łyczko odławiali dzikie ranne zwierzęta, z różnych dziwnych miejsc naszego zurbanizowanego miasta, jak na przykład borsuka z ulicy Barlickiego, który norę miał przy torowisku w pobliżu dworca PKP. Fundacja kolejny raz oficjalnie świadczyć będzie miastu usługi z zakresu opieki nad rannymi zwierzakami.

Przed świętami otwarto oferty w przetargu, który dotyczył realizacji zadań związanych z zapewnieniem opieki rannym dzikim zwierzętom bytującym na terenie Bielska-Białej. Wyłoniony podmiot będzie musiał prowadzić całodobowe pogotowie ds. dzikich zwierząt i zapewnić przyjęcia poszkodowanych zwierząt na skutek wypadków, kolizji lub innych zdarzeń z udziałem zwierząt z terenu miasta Bielska-Białej do ośrodka rehabilitacji, którym dysponuje wykonawca. Usługa wykonywana ma być do końca roku.

Złożona oferta okazała się niższa niż budżet - zaoferowano wykonanie usługi za 130 tys., podczas gdy miasto zamierzało przeznaczyć na zamówienie 155 tys. zł. Ośrodek należący do „Mysikrólika” znajduje się w Lipniku - to jedyne takie miejsce w regionie. Fundacja co roku pomaga ok. 900 zwierzętom, 700 z nich wraca na wolność. Część działalności opiera się na wolontariacie i angażuje się też w działania edukacyjne.

ak