Ktoś zadzwonił na izbę przyjęć. Dyrekcja ujawnia kulisy alarmu bombowego w szpitalu
To nie wiadomość e-mail, a telefon na izbę przyjęć był przyczyną ogłoszonego alarmu bombowego w Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii w Bystrej. Dyrektor placówki nie podjęła decyzji o ewakuacji pacjentów z powodu ich stanu zdrowia.
We wtorek CBŚP ostrzegało o możliwych fałszywych wiadomościach e-mail o podłożeniu ładunku wybuchowego. W informacji rozesłanych do służb wskazano nawet konkretny adres i zastrzeżono, że ocena wiarygodności takiej wiadomości jest bardzo niska. Jak dowiedziała się nasza redakcja, alarm bombowy w Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii w Bystrej nie był jednak spowodowany wiadomością e-mail.
Telefon informujący o podłożeniu ładunku wybuchowego w budynku szpitala został odebrany we wtorek o godz. 14.34. Informacja o tym zdarzeniu została przekazana przez personel izby przyjęć do dyrekcji, która wdrożyła odpowiednie procedury. Na miejscu pojawiła się policja, pogotowie ratunkowe i straż pożarna.
W momencie przeszukiwania budynków szpitalnych przez policjantów i psa tropiącego, po analizie ilości pacjentów w stanie ciężkim, którzy znajdowali się w Pawilonach II, III i IV odstąpiono od ewakuacji w związku z możliwością narażenia tych pacjentów na utratę zdrowia i życia. - Karetki pogotowia ratunkowego były do pełnej dyspozycji. Cała akcja została sprawnie przeprowadzona przez służby i pracowników - mówi dyrektor Urszula Kuc. Po trzech godzinach służby opuściły szpital, a zgłoszenie okazało się fałszywe.
Obecnie czynności zmierzające do ustalenia autora telefonu prowadzi pion kryminalny bielskiej policji.
bak
Oceń artykuł:
31 1Komentarze 2
