To ostatnia okazja, by zobaczyć wyjątkowy dokument o FSM. Zostały ostatnie bilety
To nie historia fabryki, ale ludzi, którzy to miejsce tworzyli. FSM dał tysiące miejsc pracy i bez wątpienia nie byłoby Bielska-Białej w obecnym kształcie, gdyby nie FSM. Relacje byłych pracowników wzbogacają archiwalne materiały. Dokument wyświetlony zostanie w ramach DKF Kogucik w Kinie Kreska. Zostały ostatnie bilety.
Fabryka Spełnionych Marzeń, bo na potrzeby filmu w ten sposób rozwinięto skrót FSM, to w głównej mierze świadectwo zdane przez kilkadziesiąt osób, głównie byłych pracowników Bosmalu, z którymi rozmawiał dr Maciej Bujakowski. Każda z nich opowiada jak z jej perspektywy wyglądały losy powstania i rozwoju fabryki.
Wielu z nich przyjechało do Bielska-Białej z różnych zakątków kraju. Niektórzy zaraz po studiach i uzyskaniu tytułu inżyniera przyjechało tu do pierwszej pracy. - Dzisiaj ulica Jesionowa, to była po kolana błoto, glina i ogrodzenie z siatki - wspomina Andrzej Zieliński, absolwent Politechniki Warszawskiej, który po studiach rozpoczął pracę w ośrodku badawczo-rozwojowym przy ulicy Partyzantów. Dziś tych budynków już nie ma. Wspólnie z żoną otrzymał przydział mieszkania na osiedlu Kopernika. - Gołe ściany, nie było tam nic. Utkwiła mi w pamięci szafa - dwa haki i kabel elektryczny po przekątnej. Tak wisiały nasze ubrania.
Relacje byłych inżynierów, wśród których przewija się bardzo wiele opowieści o różnych koncepcjach i prototypach kolejnych wersji Malucha, wzbogacają archiwalne materiały. Wśród nich zobaczyć można m.in. telewizyjną reklamę Malucha czy artykuły „Kroniki Beskidzkiej”. Twórcy nie zapomnieli wspomnieć o tym, że rozwój FSM wiązało się ze znacznym przyrostem liczby mieszkańców Bielska-Białej, a co za tym idzie budową „miasta w mieście”, jak lektor nazwał wznoszenie hoteli robotniczych, przeszkoli, szkół, przychodni czy całych osiedli jak Złotych Łanów, gdzie w głównej mierze zamieszkali sprowadzeni do miasta pracownicy.
Istotny i duży fragment filmu poświęcony został Ryszardowi Dziopakowi, bez którego z całą pewnością nie doszłoby do produkcji Malucha w Bielsku-Białej. Byli podwładni nazywają go „wizjonerem” i przekonują, że gdyby Dziopak żył w obecnych czasach byłby jednym z najzamożniejszych mieszkańców.
W imieniu nieżyjącego dyrektora FSM głos zabiera syn Leszek, który przypomina nie tylko starania ojca o utworzeniu zakładu produkującego Malucha na bazie Wytwórni Sprzętu Mechanicznego, ale także te trudne momenty życia ojca, gdy na początku lat 80. pomówiony został o malwersacje. To bez wątpienia wpłynęło na jego zdrowia i śmierć w 1999 roku w wieku zaledwie 70 lat. - Ustąpił z klasą, potem go proszono, ale nie wrócił - wspominał Jerzy Jachnik, który dodawał, że Dziopaka usunięto z powodów politycznych.
Film wyświetlony zostanie w ramach DKF Kogucik w Kinie Kreska przy Studiu Filmów Rysunkowych. Do projekcji i dyskusji dojdzie we wtorek, 29 kwietnia o godz. 20.00 (bilety do nabycia w cenie: 22 zł - normalny oraz 18 zł - ulgowy). W pokazie wezmą udział twórcy filmu - realizator obrazu Paweł Szaliński i nasz redakcyjny kolega Bartosz Augustyniak, który był odpowiedzialny za postprodukcję.
Fabryka Spełnionych Marzeń, 83 min.
Reżyser: Przemysław Targosz
Scenariusz: dr Maciej Bujakowski
Zdjęcia: Paweł Szaliński i Bartosz Augustyniak
Lektor: Bogusław Słupczyński
Koordynator projekt: Jacek Zachara
bak
Oceń artykuł:
89 14