Prokuratura skierowała akt oskarżenia wobec pięciu sprawców brutalnej napaści do jakiej doszło w Ligocie. Oprawcy bili właściciela domu m.in. łomem i młotkiem aż stracił przytomność i skradli mu dużą kwotę pieniędzy uciekając w kierunku Republiki Czeskiej. Bandytów było aż ośmiu, a wciąż poszukiwani są m.in. dwaj Gruzini.

Wszystko działo się w jeden z kwietniowych dni zeszłego roku. Pod dom na terenie gminy Czechowice-Dziedzice podjechał bus. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak samochód należący do firmy kurierskiej.

Z pojazdu nie wyszedł jednak pracownik firmy z paczką, a wyskoczyła grupa zamaskowanych mężczyzn, która siłą wtargnęła do domu przedsiębiorcy. Następnie przy użyciu młotka oraz łomu dotkliwie i ciężko pobili 30-letniego właściciela. Gdy mężczyzna stracił przytomność, napastnicy splądrowali wszystkie pomieszczenia, po czym ze skradzionym łupem odjechali w stronę przejścia granicznego z Republiką Czeską.

Po kilku dniach od zdarzenia policjanci zatrzymali czterech podejrzanych o napad na terenie Małopolski. Kolejny wpadł pod koniec września. To osoby w wieku od 20 do 45 lat, wśród których jest trzech obywateli Ukrainy. W trakcie przeszukań mieszkań zajmowanych przez sprawców policjanci znaleźli broń.

Jak przekazano nam w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach, które przejęła śledztwo z Prokuratury Rejonowej w Pszczynie podejrzanym przedstawiono zarzut kwalifikowanego rozboju oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a jednemu zarzut podżegania i pomocnictwa do tego przestępstwa.

Po roku od zdarzenia prokuratura przyznaje, że sprawcy ukradli pieniądze, ale nie ujawnia w jakiej kwocie. Pojawił się także zupełnie nowy wątek - ze śledztwa wyłączono materiały dotyczące dwóch Gruzinów, co do których wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów obejmujące usiłowanie zabójstwa, oraz Polaka, podejrzanego o podżeganie i pomocnictwo do rozboju i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Są poszukiwani - mówi prokurator Aleksander Duda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

bb