Nie będzie konsultacji społecznych w sprawie planów utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców w Bielsku-Białej, bo miasto nie ma na projekt żadnego wpływu - odpowiada prezydent Jarosław Klimaszewski na wniosek swoich radnych. Urzędnik nie ukrywa, że jest zażenowany treścią interpelacji. - Zrozumiałbym, gdyby Panowie musieli odgrywać role wystraszonych lub straszących w grotesce wystawianej dla ksenofobicznego elektoratu, jak to zresztą czynią niektórzy parlamentarzyści - pisze w odpowiedzi mając na myśli z pewnością posła Przemysława Drabka z PiS.

Czytaj: „To nie ośrodek zakwaterowania”. Caritas szuka nowej lokalizacji punktu dla obcokrajowców

Interpelację na biurko prezydenta miasta złożyła trójka radnych: Karol Markowski, Roman Matyja i Maksymilian Pryga. Panowie uważali, że apel radnych PiS w sprawie zablokowania uruchomienia CIC w Bielsku-Białej wykraczał poza kompetencje samorządu, ale równocześnie... chcieli konsultacji społecznych. Tłumaczyli z jakich powodów głosowali przeciwko i sugerowali, że mieszkańcy nie znają założeń projektu.

CIC docelowo zastąpi MyBB?

- Jeżeli Panów interpelacja miała być żartem primaaprilisowym, to wpłynęła do mojego sekretariatu o jeden dzień za wcześnie. Jeżeli - o zgrozo - jednak nie, to jestem zażenowany - to pierwsze zdanie odpowiedzi udzielonej przez Jarosława Klimaszewskiego, który odnosił się do sprawy w trakcie sesji. - Skoro jednak, jak utrzymujecie w interpelacji, nie działacie z pobudek politycznych, to należy przyjąć, że wykazujecie się niezrozumieniem tematu na poziomie, który nie przystoi radnym z tak dużym doświadczeniem. 

Prezydent podobnie jak w trakcie debaty kolejny raz podkreślał, że w Bielsku-Białej od 2019 roku działa Ośrodek Integracji Cudzoziemców MyBB. - Do dziś nie było żadnych skarg ze strony mieszkańców miasta na działalność ośrodka, w tym na spadek poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców.

Centrum Integracji Cudzoziemców w Bielsku-Białej niejako zdubluje ten sam rodzaj pomocy, który prowadzi MyBB. Z tego względu Caritas Archidiecezji Katowickiej, który uruchomić ma CIC w naszym mieście, prowadzi rozmowy z MyBB na temat możliwości współpracy. - Centrum nie będzie ośrodkiem pobytowym dla cudzoziemców i nie ma nic wspólnego z paktem migracyjnym - dodaje Jarosław Klimaszewski.

Szef miasta dodaje, że projekt uruchomienia CIC jest programem rządowym. - Dlatego właśnie nie znajduję żadnych podstaw, aby ogłaszać tym zakresie konsultacje społeczne. Panowie radni natomiast wpadli na pomysł, żeby zapytać mieszkańców naszego miasta o coś, na co de facto nie mamy wpływu.

12 tys. cudzoziemców pracuje w regionie

Jarosław Klimaszewski osobiście widzi potrzebę działań wspierających integrację pracujących legalnie dla lokalnej gospodarki cudzoziemców, których w naszym regionie wg danych ZUS jest 11 876. Pada argument, że przy stopie bezrobocia na poziomie ponad 2 proc. utrata zatrudnionych w Bielsku-Białej obcokrajowców miałaby bardzo negatywne skutki dla gospodarki miasta. Wg danych ZUS, blisko 80 proc. Przebywający w Bielsku-Białej cudzoziemcy to osoby z europejskiego kręgu kulturowego, głównie Ukrainy.

Ze względu budowanie atmosfery strachu przed obcokrajowcami urzędnik podkreśla, że w mieście i powiecie legalnie pracuje co najmniej 12 tys. cudzoziemców, a liczba przestępstw w ostatnich latach jest na podobnym poziomie: w 2020 r. - 5645, w 2021 r. - 6264, w 2022 r. - 5933, w 2023 r. - 5274 i w 2024 r. - 5577.

- Trudno w tej statystyce z ostatnich 5 lat doszukać się wzrostu liczby przestępstw czy jakiejkolwiek korelacji ze wzrostem liczby cudzoziemców zamieszkujących Bielsko-Białą - przekonuje prezydent.

- Uwzględniając wyżej przedstawione okoliczności zwracam się do Panów z prośbą. Mniej populizmu, więcej merytoryki. Nie łączcie sprawy paktu migracyjnego ze sprawą Centrów Integracji Cudzoziemców. Jeżeli natomiast nabrałem się na primaaprilisowy żart - chylę czoła i gratuluję finezji - kończy.

xxx

Zgodnie z planem, do 2029 roku z trzech Centrów Integracji Cudzoziemców w województwie śląskim skorzystać ma ok. 7 tys. cudzoziemców. Koszt ich działania szacowany jest na 40 mln zł, z czego 90 proc. pochodzić ma z europejskiego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji, który nadzoruje MSWiA. Pozostały koszt pokryją partnerzy, którym w województwie śląskim w konkursie wybrano konsorcjum kilku Caritas.

bak