Podwyżki na poziomie 590 zł oczekuje „Solidarność” w spółce Marelli w Bielsku-Białej. Na te żądania płacowe nie chce zgodzić się pracodawca. W zeszłym roku pracę w firmie straciła część załogi, bo spadły zamówienia z zakładów Fiata.

Marelli to włoski koncern produkujący zawieszenia oraz amortyzatory do samochodów różnych marek. Wśród największych klientów zakładu jest m.in. koncern Stellantis, Mercedes czy BMW.

Pracownicy bielskiej fabryki oczekują podwyżek. - Przy obecnych płacach coraz więcej osób ucieka z tej firmy. Tutaj grosze nie załatwią sprawy. Spotykaliśmy się już kilkakrotnie, ale rokowania, również z udziałem ekspertów obu stron, nic nie przyniosły. Usłyszeliśmy, że podwyżek nie będzie, bo… firma musi złapać oddech. Jak na razie to pracownicy nie mogą złapać tchu - przekazuje Grzegorz Maślanka, przewodniczący „S” FCA Poland SA - to w tej organizacji zrzeszeni są m.in. związkowcy ze spółki Marelli.

Grzegorz Maślanka tłumaczy, że podwyżki w postulowanej przez „Solidarność” wysokości i do tego wypłacone z wyrównaniem od początku roku to w skali roku mniej niż 3,5 mln złotych. Dotychczas włoski koncern zaoferował zesunięcia kwot między premiami i płacami. Trwa oczekiwania na mediatora.

W najbliższy czwartek bielski zakład zostanie oflagowany. To wstęp do pikiety protestacyjnej.

bb