Zabudowali jedną stronę, teraz wzięli się za drugą - mówi mieszkanka Bielska-Białej, która w weekend wybrała się w góry. Kobieta ma na myśli budowę kolejnych „apartamentów” u podnóża Dębowca. Deweloperka kwitnie tam od dawna.

Dotychczas jednak zabudowywane ekspansywnie były tereny po prawej stronie jadąc w górę aleją Armii Krajowej. Wiele lat temu powstała tam prywatna klinika medyczna, a potem kilka wysokich na kilkanaście metrów budynków z lokalami. Od kilku miesięcy „apartamenty” wznoszone są również po przeciwnej stronie. Dotychczas były to hektary nieużytków porośnięte dziką i momentami bujną roślinnością.

Zabudowa kolejnych nieużytków nie podoba się mieszkańcom. W weekend bielszczanka wybrała się w góry. Kilka miesięcy nie była u podnóża Dębowca i nieco zaskoczył ją widok budynków wznoszonych po południowej stronie alei Armii Krajowej. To grunty ograniczone ulicami Młodzieżową i Olszówki. 

- Teren ten miał być chroniony przed deweloperką. Powstawać miały tu tylko hotele. Tak zapewniano wiele lat temu - mówi kobieta. I rzeczywiście ma rację. Ponad dekadę temu urzędnicy przyjęli plan przestrzenny dla tego terenu. Na większości wspomnianego gruntu dopuszczono wznoszenie obiektów z zakres usług turystyki, gastronomii, sportu oraz rekreacji. O zabudowie mieszkaniowej nie ma słowa.

Diabeł tkwi w szczegółach. Deweloperzy istotnie nie budują tam mieszkań, a lokale o przeznaczeniu użytkowym, które sprzedają jako wspomniane „apartamenty”. To praktyka stosowana nie tylko w Bielsku-Białej i w tym zakresie potrzebne są zmiany ustawowe, a nie na poziomie prawa lokalnego. 

bak