Gdzie taniej zaparkować przy dworcu? „Po tym, co zobaczyłem, zaczynam zmieniać zdanie”
Chciał pojechać do znajomych w Poznaniu pociągiem, zostawiając auto na parkingu przy bielskim dworcu PKP. Nie zdążył jednak na pociąg i musiał jechać na przesiadkę do Katowic. Roztargniony bielszczanin zupełnie przypadkowo mógł więc porównać weekendowe stawki w strefach płatnego parkowania w pobliżu dwóch dworców kolejowych. Wnioski? - Stawki w Bielsku-Białej to wręcz okazja - kwituje.
Pan Grzegorz jadąc do Poznania postanowił skorzystać z oferty PKP. - Dużo mówi się o tym, że kolejami jeździ się znacznie lepiej niż kiedyś, a przy okazji chciałem trochę zaoszczędzić na paliwie i czuć się bardziej ekologiczny. Sprawdziłem połączenia, przesiadka w Katowicach była z godziną zapasu. Wszystko mi odpowiadało. Nie przewidziałem tylko, że pociąg z Bielska-Białej odjedzie punktualnie co do minuty - mówi.
Pociąg uciekł mu sprzed nosa
Samochód planował zostawić w pobliżu dworca głównego w Bielsku-Białej na cały weekend, od piątkowego popołudnia do poniedziałkowego poranka. W ostatniej chwili przypomniał sobie, że musi uiścić opłatę za parking. Koszt biletu wyniósł go 23,70 zł, w dni wolne w bielskiej strefie płatnego parkowania opłata jest symboliczna - 5 zł za dzień. Pech chciał, że przez swoje roztargnienie i zamieszanie z parkomatem pan Grzegorz ostatecznie na pociąg nie zdążył. Skład odjechał w momencie, gdy ten wchodził na peron.
- W okienku na dworcu dowiedziałem się, że czekając na kolejny pociąg, nie zdążę na planowaną przesiadkę w Katowicach. Jedynym wyjściem było więc dostać się tam samochodem. Trzeba było zapomnieć o zakupionym chwilę wcześniej bilecie w parkomacie i ruszyć - relacjonuje dalej bielszczanin.
Trzeba płacić także w weekend
Po dotarciu do Katowic zaparkował w bliskiej odległości dworca, przy ulicy Andrzeja. Przy zakupie biletu w parkomacie ogromne jego zdziwienie wywołał fakt, że w Katowicach w tzw. strefie „A” płatne są również soboty, a tańsza strefa znajdowała się ponad kilometr dalej. Za postój od piątku po południu do poniedziałku rano bielszczanin musiał zapłacić aż 80 zł. Czterokrotnie więcej niż w Bielsku-Białej!
Zdaniem mieszkańca, tak duża różnica może być dla wielu kierowców szokująca, zwłaszcza jeśli nie są świadomi zapisów w lokalnych regulacjach płatnych stref parkowania. - Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem cenę w Katowicach. W Bielsku-Białej często narzekamy na opłaty za parkowanie, ale po tym, co zobaczyłem, zaczynam zmieniać zdanie - mówi pan Grzegorz. - 23,70 zł za weekendowy postój wydawało mi się sporo, ale przy 80 zł, które musiałem zapłacić w Katowicach, to wręcz okazja - kwituje weekendowy wyjazd.
Warto również przypomnieć, że rok temu do Ratusza skierowana została anonimowa petycja, w której autor domagał się darmowego parkowania przy dworcu PKP, w celu promowania ekologicznego transportu. Miasto do wniosku się nie przychyliło, a radni uznali ją za niezasługującą na uwzględnienie.
Adam Kanik
[email protected]

Oceń artykuł:
37 38