Sztuka zmienia ludzi, którzy zmieniają świat. Bielski dyrygent prowadził wyjątkowy koncert
Mieszkający w Bielsku-Białej dyrygent poprowadził niezwykły koncert. Paweł Kotla dyrygował Narodową Orkiestrą Symfoniczną Ukrainy w stolicy kraju ogarniętego wojną. To wydarzenie transmitowała telewizja docierająca do 190 państw świata! Projekt realizowała Fundacja Temida Arts & Business na czele której stoi artysta.
- W historii było niewiele podobnych wydarzeń - mówi dyrygent. Koncert z Kijowa wyemitowała TV Medici aż do 190 krajów. - To były ogromne emocje, w tym oczywiście stres i strach. Cieszę się, że to się udało dzięki naszemu MSZ, polskim placówkom w Kijowie - Instytut i Ambasada, orkiestrze i kijowskiej Filharmonii Narodowej, a także dzięki uporowi i profesjonalizmowi realizatorów w Kijowie, Warszawie i Paryżu. Były momenty zwątpienia, gdy wydawało się, że nie będzie to możliwe. Na szczęście dzięki nowoczesnym technologiom, które pozwoliły skoordynować pracę zespołów w trzech krajach, wszystko się udało.

Od lewej: Jarosław Godun - dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie, Mykhailo Shved - dyrektor Filharmonii Narodowej Ukrainy, Anna Radwan-Röhrenschef - wiceminister MSZ, Paweł Kotla - dyrygent, Justyna Khil - solistka, Roland Chojnacki - dyrektor Departamentu Dyplomacji Kulturalnej i Promocji Polski MSZ
Organizacja i udział w koncercie w Kijowie, który regularnie bombardowany jest przez Rosjan, wiązała się z dużym ryzykiem. - Podjęła je też, za co jej bardzo dziękuję, znakomita sopranistka Justyna Khil, której mąż jest Ukraińcem. Dołączyła też do nas polecona przez Inez Baturo fotoreporterka Anna Kłosek. Gdy zadzwonił do mnie mój ojciec, żeby zapytać o ten koncert, nie potrafił ukryć emocji. Gdy upewnił się, że rzeczywiście jadę do Kijowa załamał mu się głos. Musiałem to wyjaśnić też mojemu nastoletniemu synowi przekonując, że w życiu są rzeczy, które po prostu trzeba zrobić. W świecie, w którym podważa się nawet najbardziej podstawowe wartości, trzeba o tym młodszym pokoleniom przypominać - wyjaśnia Paweł Kotla.
- Dzięki muzyce dajemy nadzieję na normalność. Ale też od kilkunastu lat jeżdżę na Wschód, żeby pokazując polską kulturę dawać mieszkańcom takich krajów jak Gruzja, Białoruś, Mołdawia nadzieję, dzielić się naszym doświadczeniem, gdy byliśmy na podobnym etapie historii, budując jednocześnie autorytet Polski i stawiając ją za wzór - tłumaczy motywy organizacji koncertu w ogarniętej wojną Ukrainie.

- To była wielomiesięczna praca naszej bielskiej Fundacji Temida Arts & Business. Problemów było, rzecz jasna, bez liku. Wielu świetnych muzyków kijowskiej orkiestry jest teraz na froncie. Trudno było też znaleźć telewizję, która odważyłaby się nagrać i pokazać ten koncert na całym świecie. Bo jak tu przekonać realizatorów z Zachodu, by pojechali do kraju, w którym toczy się wojna? - mówi dyrygent.
Koncert odbył się 24 stycznia. W filharmonii było m.in. wielu dyplomatów oraz polityków polskich i ukraińskich. Wysłuchali utworów, z których każdy był przepełniony szczególną symboliką. - Zaczęliśmy od dwóch hymnów narodowych - Polski i Ukrainy oraz „Ody do radości”. Później wybrzmiał utwór „Ojcze nasz” Maksyma Berezowskiego, ojca ukraińskiej muzyki. Orkiestra wykonała ponadto dwa niesamowicie ważne dla nas Polaków dzieła: „Symfonię pieśni żałosnych” Henryka Mikołaja Góreckiego, upamiętniającą naszą martyrologię oraz „Epitafium katyńskie” Andrzeja Panufnika, poświęcone pamięci polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Pokazaliśmy polskie emocje i doświadczenia związane z trwającą wojną, żeby świat rozumiał, co stoi za tym, że wspieramy Ukrainę, a jednocześnie dlaczego oczekujemy szacunku dla naszych doświadczeń historycznych. Ukraińcy bardzo dobrze to przyjęli. Wzajemne zrozumienie jest ważne w momencie, gdy tak mocno wybrzmiewa rosyjska propaganda i próbuje się antagonizować nasze kraje.
Projekt będzie kontynuowany. - Następny koncert planujemy zorganizować w czerwcu w Gruzji, dla której Polska też jest wzorem wolności. Ten kraj ma prawo być częścią Europy i europejskiej kultury. Chcemy go w tym wspierać. Strona organizacyjna jest trudna ze względu na niestabilną sytuację na miejscu.
mk
Zdjęcia: Anna Kłosek
Fragment koncertu. Cały można obejrzeć (po rejestracji) na stronie Medici.tv.
Oceń artykuł:
12 4