Blisko 50 osób odeszło lub w najbliższym czasie odejdzie z pracy w Poczcie Polskiej w Bielsku-Białej i powiecie bielskim. To pracownicy, którzy podpisali porozumienia w ramach programu dobrowolnych odejść i otrzymają rekompensaty. Monopolista na rynku usług pocztowych zapewnia, że redukcja załogi nie spowoduje likwidację filii i placówek, ale mieszkańcy notorycznie skarżą się na ograniczanie czasu ich pracy. Kolejki na Urzędzie Pocztowym przy ulicy 1 Maja potrafią sięgać wyjścia z budynku. - Trzy podejścia, żeby wysłać list. Godzina stania do okienka - mówi mieszkaniec.

Państwowa spółka początkiem roku przesłała informację o planie zwolnień grupowych do Powiatowego Urzędu Pracy w Bielsku-BIałej. Informacja nikogo nie może dziwić, bo o problemach w spółce państwowej głośno jest od wielu miesięcy. Poczta Polska to wciąż największy operator pocztowy na rynku krajowym, który zatrudnia ponad 62 tys. pracowników, a jej sieć obejmuje ponad 7 tys. placówek w całym kraju.

Zachęcali wysokimi rekompensatami

Spółki od lat notuje straty liczone w setkach milionów złotych, a od upadłości ratują ją rekompensaty z budżetu państwa. Nowe władze spółki prowadzą restrukturyzację. Zmiany obejmować mają m.in. istotną redukcję etatów w całym kraju. Z tego powodu Poczta Polska rozesłała do wszystkich urzędów pracy w Polsce informację o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych. Takie pismo trafiło także do PUP w Bielsku-Białej. Nie sprecyzowano w nim, ilu pracowników rozstanie się z firmą w naszym regionie.

Poczta Polska swoim pracownikom proponowała skorzystanie z tzw. programu dobrowolnych odejść. Dobrowolne odejście wiązało się z otrzymaniem dodatkowej rekompensaty poza odprawą wynikającą z ustawy. Ich wysokość stanowi 9 miesięcznych pensji, jeśli pracownik zgodzi się na wypłatę w 9-miesięcznych ratach. Gdy będzie chciał otrzymać rekompensatę w ciągu 21 dni, to dodatek wyniesie 5 pensji.

Byli chętni na rekompensaty

Zapytaliśmy w biurze prasowym Poczty Polskiej, ile osób odeszło z pracy w Bielsku-Białej i powiecie w ramach restrukturyzacji. W skali całej Polski w ostatnch miesiącach z pracy odeszło ponad 6 tys. osób. - Nie podajemy szczegółowych danych dotyczących regionów, w tym dotyczących zatrudnienia w poszczególnych placówkach – to wewnętrzne informacje organizacyjne - brzmi stanowisko państwowej spółki.

Według naszych informacji, w Poczcie Polskiej w Bielsku-Białej i powiecie nie doszło do zwolnień grupowych. Spółka znalazła chętnych do odejścia w ramach program dobrowolnych odejść. To blisko 50 osób, które zostały zachęcone warunkami finansowymi. Co najmniej kilkanaście osób odejdzie z pracy tylko w Urzędzie Pocztowym nr 2 przy ul. Legionów w Bielsku-Białej. Tu znajduje się m.in. główna sortownia, do której trafiają listy adresowane do mieszkańców. Stąd odbierają je listonosze i roznoszą dalej w swoich rejonach.

- Propozycję odejścia dostawały głównie osoby z administracji oraz sortowni. Niewielu listonoszy, bo i tak jest nas już mało - mówi nam jeden z pracowników. Praca listonosza nie jest najłatwiejsza, a na duże zarobki nie ma co liczyć. - Wynagrodzenie oscyluje wokół płacy minimalnej, są różne dodatki, ale bez szału. Kilkaset złotych miesięcznie mamy z tzw. napiwków czy urywków od emerytów i rencistów. Praktycznie wszyscy zostawiają końcówkę świadczenia listonoszowi, bardzo rzadko ktoś bierze monety i trochę się tego w skali miesiąca nam uzbiera. To taka tradycja - mówi nam anonimowo jeden z bielskich listonoszy.

Ograniczenia godzin w kolejnych filiach

W Bielsku-Białej i powiecie działa blisko 50 urzędów, filii oraz agencji pocztowych. Jesienią po skargach mieszkańców pisaliśmy o sytuacji na osiedlu Karpackim, gdzie znacznie ograniczono czas otwarcia placówki i późnym popołudniem czynna była tylko w jeden dzień w tygodniu. To problem dla mieszkańców.

Po deklaracjach centrali Poczty Polskiej czas otwarcia placówki pocztowej na jednym z największych bielskich osiedlu wydłużono, ale nie w tak długim zakresie, jak miało to miejsce w zeszłego roku. Niedawno podjęto decyzję o skróceniu pracy placówki w Cygańskim Lesie oraz w rejonie Hulanki. Każdy z urzędów pocztowych otwarty będzie o ok. 10 godzin tygodniowo krócej. Można podejrzewać, że redukcja etatów sprawi, że ograniczone zostaną godziny otwarcia kolejnych placówek pocztowych w mieście.

- Poczta Polska nie planuje likwidacji placówek. Wszystkie placówki nadal, tak jak dotychczas, obsługują i będą obsługiwać mieszkańców w dotychczasowej lokalizacji - zapewnia spółka.. Trwający proces standaryzacji placówek polega na wprowadzaniu zmian, które mają wzmocnić efektywność wykorzystania posiadanych zasobów w celu zapewnienia jak najwyższego poziomu świadczonych usług. Wszelkie zmiany w zakresie organizacji placówek pocztowych oraz godzin ich otwarcia każdorazowo poprzedzone są analizą zwyczajów i potrzeb klientów odwiedzających poszczególne placówki - dodaje monopolista.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]