Dziś mijają dokładnie trzy miesiące od momentu, kiedy Karolina Wróbel wyszła z mieszkania i ślad po niej zaginął. Początkiem tygodnia przy stawie Błaskowiec znów zaroiło się od służb. W pewnym momencie policjanci myśleli, że są blisko rozwiązania zagadki zaginięcia 24-latki. Dwa owczarki niemieckie szkolone do lokalizacji zwłok podjęły trop. Funkcjonariusze z łopatami ruszyli we wskazane miejsce i przekopali teren. Tego samego dnia czynności prowadzono także w jeszcze jednym miejscu.

Zobacz nasz reportaż z ostatnich dwóch dni poszukiwań! 



Sprawdzono gigantyczny teren

Od początku stycznia, kiedy ruszyły pierwsze poszukiwania sprawdzono na różne sposoby gigantyczny teren. - Spokojnie możemy powiedzieć o nieco ponad 660 hektarach. To jest udokumentowane w naszych systemach - mówił podkom. Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

O ostatnie poszukiwania zapytaliśmy pełnomocnika rodziny zaginionej Rafała Bargiela. - Nie mam informacji, na czyje zlecenie przeprowadzone są te działania i co było ich podstawą. To jest chyba kluczowe, dlaczego akurat policja zdecydowała się na poszukiwania w tym samym miejscu, skoro już wcześniej biegły sądowy Maciej Rokus, który jest przecież ekspertem w tym zakresie, wydał opinię, która wyklucza obecność ciała Karoliny w tym stawie. Cieszymy się, że prowadzone są działania poszukiwawcze na dużą skalę, tylko zastanawiamy się, dlaczego w tym samym miejscu i czy to nie są jakieś działania PR-owe - mówił adwokat.

Psy podjęły trop w pobliżu stawu

Dwa dni policyjnych poszukiwań prowadzonych w rejonie stawu Błaskowiec - oficjalnie - nie przyniosły żadnych efektów. Jak nieoficjalnie ustaliła nasza redakcja, funkcjonariusze przeszukiwali nie tylko teren akwenu i jego najbliższej okolicy ze szczególnym uwzględnieniem zarośli. We wtorkowe przedpołudnie pojawili się w budynku oddalonym o kilkaset metrów, gdzie mieszka najbliższa rodzina podejrzanego. Przeszukiwane były części wspólne budynku, w tym piwnica i poddasze. Nie wiadomo z jakim skutkiem.

W trakcie drugiego dnia poszukiwań w pewnym momencie wydawało się, że dojdzie do przełomu. Trop podjęły dwa owczarki niemieckie - to psy specjalnie szkolone do poszukiwania ludzkich zwłok. Ich przewodnicy zostali zaprowadzeni w rejon niezbyt oddalony od stawu Błaskowiec. We wskazany teren ściągnięto funkcjonariuszy z łopatami. Przekopano wskazany przez psy obszar. Bezskutku.

Na pewnym etapie pełnomocnik rodziny Rafał Bargiel miał zwrócić się do prokuratury o możliwość przebadanie uczestników imprezy wariografem. - Czekamy na odpowiedni moment. Badanie wariografem to nie jest coś, co może na 100 procent odpowiedzieć nam, czy doszło do zabójstwa przez konkretną osobę, gdyż osoby znajdowały się pod wpływem środków odurzających, a to powoduje, że same nie wiedzą, co mówią. Wariograf nie odpowiada nam, czy to jest prawda, czy nie, tylko mierzy reakcję ciała.

Obrońca bez dostępu do akt

Sąd Okręgowy w Katowicach posiedzenie aresztowe w sprawie podejrzanego 28-latka wyznaczył rano w najbliższy poniedziałek, 7 kwietnia. Reprezentować podejrzanego będzie adwokat Anna Englert. Zadanie to nie będzie łatwe, bo choć mecenas od dwóch tygodni jest oficjalnie pełnomocnikiem Patryka B., to mimo składanych wniosków nie otrzymała dostępu do akt śledztwa i nie wie, jakim materiałem dowodowym dysponuje prokuratura. Z aktami - najprawdopodobniej w mocno ograniczonym zakresie - będzie mogła zapoznać się dopiero w trakcie posiedzenia na sali sądowej, na co nie będzie miała zbyt dużo czasu.

Według naszych nieoficjalnych informacji, podejrzany o zabójstwo miał przyznać się do zamordowania Karoliny Wróbel w trakcie wizji lokalnej. Zostało to utrwalone podczas czynności prowadzonych m.in. nad stawem Błaskowiec kilka dni po jego zatrzymaniu, co miało miejsce 10 stycznia. Jak wynika ze słów jego adwokat, później 28-latek wycofał się z tej wersji, a okoliczności składania zeznań budzą wątpliwości.

Tekst: Bartłomiej Kawalec, Artur Jarczok
Wideo: Artur Jarczok, Bartosz Augustyniak