Tajemnicza zmiana przebiegu gazociągu wysokiego ciśnienia. Mieszkańcy i duża firma pokrzywdzona
Mieszkańcy Komorowic obawiają się skutków zmiany trasy gazociągu przesyłowego ze Skoczowa do Oświęcimia. Początkowo planowano, że inwestycja przebiegać będzie wzdłuż istniejącej infrastruktury, co zyskało akceptację lokalnej społecznej. Niespodziewanie plany uległy jednak zmianie. Gazociąg przebiegać będzie po zabudowanych działkach prywatnych oraz praktycznie przez środek nieruchomości lokalnej firmy Marbet. Nie zgadzają się na to mieszkańcy i władze bielskiej firmy.
Gaz-System, operator gazociagów na terenie kraju, od lat planuje budowę gazociągu wysokiego ciśnienia relacji Skoczów-Komorowice-Oświęcim o łącznej długości ok. 58 km. To strategiczna inwestycja polegająca na przesyłaniu skroplonego gazu ziemnego z portu w Świnoujściu do granicy z Czechami.
Nie chcą gazociągu na działce
Plany budowy nie podobają się mieszkańcom Komorowic. W pierwotnym założeniu projektowany gazociąg miał stanowić modernizację infrastruktury z lat 70. Dekadę temu dla inwestycji wydano decyzję środowiskową, a w 2017 roku lokalizacyjną. W międzyczasie na trasie przebiegu gazociagu powstała duża firma transportowa. To prawdopodobnie z tego względu plany lokalizacji w tym miejscu zostały zmienione. Nowy projektant twierdzi, że lepszym miejscem dla gazociągu będzie szereg prywatnych działek.
- Nie kwestionujemy potrzeby dostosowania trasy do aktualnych warunków, jednak zwracamy uwagę, że naszym zdaniem zmiana przebiegu gazociągu w tym miejscu nie znajduje uzasadnienia. Dla nas, jako właścicieli nieruchomości jest to sytuacja problematyczna. Po pierwsze, w naszym sąsiedztwie funkcjonuje już zakład przemysłowy, którego działalność negatywnie wpływa na otoczenie. Dodatkowo, zmiana przebiegu gazociągu skutkuje ograniczeniami w użytkowaniu prywatnych posesji oraz potencjalnym spadkiem ich wartości. Konsekwencje zmian przenoszone są na nas - mówią mieszkańcy Komorowic.
Ich zdaniem gazociąg mógłby przebiegać po nieużytkach miejskich oraz gruntach Skarbu Państwa. Mieszkańcy dodatkowo podnoszą, że przy lokalizacji gazociągu na ich działkach może wystąpić konflikt z kanalizacją sanitarną. Na części z nich znajdują się bowiem wiekowe kolektory ściekowe.
Pokrzywdzona jest także firma
W protest mieszkańców włączyła się firma Marbet. Zmieniony przebieg gazociągu zlokalizowany będzie bowiem również na należących do niej gruntach. Zajmie ok. 11 proc. niezabudowanej nieruchomości. Zarząd i właściciele spółki się na to nie zgadzają. W lutym ubiegłego roku rozpoczęto wymianę pism.
- Nie zgadzamy się na zaproponowany przebieg gazociągu przez działki będące w wieczystym użytkowaniu spółki Marbet. Planowany gazociąg w znacznym stopniu ograniczy możliwości inwestycyjne. Proponujemy alternatywny wariant wzdłuż drogi (ulicy - red.) Grażyńskiego w pasie zieleni - napisano. Projektant odpowiadał, że taki alternatywny przebieg nie jest brany pod uwagę. Przyczyną miał być m.in. brak zachowania odległości od konstrukcji wału rzeki Białej na zlokalizowanie komory odbiorczej.
- Jesteśmy podmiotami gospodarczymi, o które Państwo i Gmina Bielsko-Biała powinny dbać, a nie utrudniać im działalność i rozwój, który może przyczyniać się do dalszego wzrostu zatrudnienia, co ma przecież istotne znaczenie społeczne. Wielkim zaskoczeniem dla nas były informacje, które otrzymaliśmy o planowanym, całkowicie nowym przebiegu gazociągu DN500 w Bielsku-Białej. Ten nowy wariant jest dla naszych spółek wyjątkowo niekorzystny, gdyż rozcina nasze nieruchomości praktycznie na dwie części oraz powoduje zmniejszenie efektywnego pola powierzchni i kształtu terenu pod przyszłe, planowane przez nas inwestycje magazynowo-produkcyjne, które zamierzaliśmy zrealizować - dodaje spółka.
Marbet wskazuje alternatywy
O szczegółach mówi współwłaściciel spółki Filip Mysłowski. - Gazociąg miał wcześniej powstać w ciut innej lokalizacji, ale również po naszych gruntach, na co się zgadzaliśmy. Można powiedzieć, że mamy zbieżny punkt widzenia z mieszkańcami. Mieliśmy już zabezpieczenia w księgach. Decyzja środowiskowa była ustalona. Jeszcze mój śp. dziadek wyraził na to zgodę. Skoro wyraził zgodę, to znaczy, że to musiało być nieinwazyjne i ten przebieg wszystkim pasował. Nowy przebieg bardzo negatywnie nas zaskoczył.
- Teraz gazociąg przebiega praktycznie przez środek kompleksu naszych nieruchomości. To burzy nam zabezpieczenie planów na rozbudowę w przyszłości. Spotkaliśmy się z mieszkańcami i zdecydowaliśmy się, że spróbujemy podjąć rękawicę do walki z państwem, które w naszym mniemaniu trochę na siłę próbuje utrudnić życie wielu podmiotom. Wiem, że gdzieś tę inwestycję trzeba przeprowadzić, ale miałem wiarę w to, że jest jakieś pole manewru i powinniśmy wyjść z propozycją, żeby dla nas to było jak najmniej uciążliwe.
W czasie zeszłorocznych konsultacji zarząd Marbetu przedstawił łącznie trzy alternatywne propozycje przebiegu gazociągu. Na wszystkie usłyszano stanowcze „nie”. - Za każdym razem było tak, że warunki techniczne nie pozwalają albo ustawa nie zezwala, albo że będzie to droższe. Wydaje mi się, że państwo robiąc inwestycje dla celu publicznego, nie powinno kierować się wyłącznie najniższym kosztem.
Pierwotny warian wszystkich zadowalał
- Jeśli jest chęć obu stron, to też nie jest to jakaś rzecz niewykonalna, żeby uzyskać odstępstwo od warunków technicznych. Nie powiedzieliśmy, że absolutnie gazociąg ma nie powstać. Chcielibyśmy się tylko dogadać. Jeśli za każdym razem słyszymy odmowę, to zaczynamy czuć się pokrzywdzeni - dodaje.
Członek rady nadzorczej Marbetu nie przyjmuje do wiadomości, że pierwotny przebieg gazociągu z 2015 roku jest obecnie niemożliwy do zrealizowania. Jego zdaniem kolizje występują na każdej budowie. Zawsze trzeba coś przebudować. - Nie wierzę, że inwestor nie zakładał, że będą protesty, które przedłużą całe postępowanie. Wszystkim sąsiadom pierwotny wariant odpowiadał. Trochę nadrabiając drogi, można ominąć nasze nieruchomości. Zaczynając w tym samym punkcie i kończąc w tym samym punkcie. Tyle, że po gruntach państwowych i miejskich. Czyli można powiedzieć, że nikogo nie wywłaszczamy.
Filip Mysłowski wskazuje jeszcze jedną możliwość. Tauron buduje na terenie elektrociepłownii w Czechowicach-Dziedzicach silniki kogenederacyjne zasilane gazem. Przy odrobinie dobrej woli można byłoby to połączyć z budową gazociągu przesyłowego w Bielsku-Białej i wszyscy byliby zadowoleni.
Nie są przeciwko, ale chcą być wysłuchani
- RDOŚ powinien był nałożyć obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przebiegu gazociągu, żeby przebadać nie tylko wariant wskazany przez inwestora, ale też warianty alternatywne. Stąd naprawdę uważamy, że jest duża szansa. Żadna ostateczna odpowiedź od wojewody jeszcze na ten moment nie wpłynęła. Nie jesteśmy przeciwko tej inwestycji tylko chcielibyśmy aby odbywała się w partnerskich relacjach. Chcielibyśmy po prostu mieć jakiś głos i żeby został on wysłuchany - kończy.
Pytania w sprawie przekazaliśmy do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach oraz inwestora - spółki Gaz- System. Pytaliśmy na jakim etapie jest planowana budowa gazociągu, na jakiej podstawie wydano zgodę na umiejscowienie gazociągu na terenie zabudowanych działek, jak rozwiązana zostanie kwestia wywłaszczeń gruntów oraz czy jest możliwość skorygowania przebiegu gazociągu, tak aby sprawić okolicznym mieszkańcom jak najmniej problemów (na przykład po gruntach gminnych i Skarbu Państwa).
Pytaliśmy tez o powód zmiany planu gazociągu z pierwotnej lokalizacji, która nie powodowała konfliktów. - Decyzja o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie terminalu wydawana jest na podstawie specustawy gazowej. To inwestor we wniosku o wydanie takiej decyzji określa przebieg inwestycji oraz wielkość terenu niezbędnego dla jej realizacji. Inwestor samodzielnie dokonuje wyboru najbardziej korzystnych rozwiązań lokalizacyjnych - odpowiada Iwona Matuszewska, pełniąca rolę rzecznika prasowego wojewody.
Decyzja nie ma charakteru uznaniowago
- Wojewoda może działać tylko w granicach przedmiotu tego wniosku i nie ma możliwości ingerowania w lokalizację inwestycji. Ocenie dokonanej przez organ podlega zgodność z prawem planowanego przedsięwzięcia, w szczególności spełnienie warunków zawartych w przepisach specustawy gazowej. Inwestor jest zatem kreatorem miejsca, sposobu i kształtu realizacji inwestycji, natomiast organ orzekający dokonuje oceny prawnej - mówi i dodaje, że ustaleniu lokalizacji inwestycji nie ma charakteru uznaniowego. W razie spełnienia przez inwestora wymagań określonych w przepisach specustawy gazowej organ jest zobligowany ustalić lokalizację inwestycji w wersji zgodnej z wnioskiem inwestora.
Nieco inaczej sprawę przedstawia inwestor. - Inwestycja jest na etapie prac projektowych zmierzających do uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę gazociągu. Zgodnie z ustawą (...) wojewoda wydaje decyzje o ustaleniu lokalizacji inwestycji oraz decyzje o pozwoleniu na budowę. Wywłaszczenie gruntów na rzecz Skarbu Państwa (...) nastąpi tylko pod planowane naziemne obiekty gazowe (...). Natomiast działki, na których zostanie wybudowany gazociąg, nie zostaną wywłaszczone. Zgodnie z decyzjami wojewody o ustaleniu lokalizacji inwestycji zostanie ustanowiony ograniczony sposób korzystania z nieruchomości: tymczasowo na czas budowy, w okresie eksploatacji infrastruktury (w granicach strefy kontrolowanej gazociągu wynoszącej 8 metrów) - brzmi stanowisko spółki Gaz-Sytem, które otrzymaliśmy.
W miarę możliwości korygowali trasę
Na pytanie czy jest możliwość skorygowania przebiegu gazociągu, tak aby sprawić mieszkańcom jak najmniej problemów rzecznik Iwona Dominiak odpowiada, że - zdaniem spółki - trasa zaprojektowanego gazociągu została skorygowana, aby w jak najmniejszym stopniu wprowadzać ograniczenia. - Trasa gazociągu musi spełniać wymagania Rozporządzenia Ministra Gospodarki w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie oraz innych przepisów. Z tego powodu często nie jest możliwe poprowadzenie gazociągu dokładnie w takiej lokalizacji, jakiej oczekują mieszkańcy - dodaje.
- Ze względu na wydłużony okres projektowania inwestycji konieczna była optymalizacja pierwszego wariantu trasy gazociągu i dostosowanie jej do technicznych możliwości realizacji budowy gazociągu w zurbanizowanym i uprzemysłowionym terenie. W międzyczasie powstały nowe obiekty, w tym liczna infrastruktura podziemna i naziemna. W takiej sytuacji konieczna była korekta przebiegu trasy planowanego gazociągu w taki sposób, aby spełniała wymagania obowiązujących przepisów prawa - mówi rzecznik.
- Gaz-System spotykał się z właścicielami gruntów, prowadząc w każdej gminie na trasie nowego gazociągu konsultacje społeczne. W miarę dostępnych możliwości technicznych - na wniosek właścicieli nieruchomości - trasa została skorygowana. Jednak nie wszystkie postulaty właścicieli gruntów można było uwzględnić.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
19 32Komentarze 5
