Radiowóz zajechał mu drogą i skuli go kajdankami. Właściciel Stalownika znów w więzieniu
Krótko cieszył się wolnością Tomasz Ż., który niedawno wyszedł z więzienia po odbyciu kary za jazdę samochodem bez uprawnień. Kontrowersyjny milioner, który od 20 lat jest właścicielem Stalownika w Bielsku-Białej, trafił znów do zakładu karnego.
Poprzednim razem 53-latek został zatrzymany jesienią. Miał do odbycia karę kilku miesięcy pozbawienia wolności, bo mimo odebranych uprawnień i sądowego zakazu kierował pojazdami mechanicznymi.
Jak donoszą lokalne media, w poniedziałek policja w Nowym Targu kolejny raz zatrzymała Tomasza Ż. Radiowóz zajechał mu drogę, a następnie funkcjonariusze skuli biznesmena kajdankami.
- Wobec mężczyzny Sąd Rejonowy w Zakopanem wydał nakaz doprowadzenia do zakładu karnego w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Mężczyzna został zatrzymany przez policję - potwierdza st. asp. Łukasz Burek z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu, a cytuje go lokalny serwis Podhale24.pl. Zatrzymanie ma związek ze zniszczeniem zabytkowego pensjonatu Panorama w Zakopanem. Właściciel obiektu wynajął firmę rozbiórkową, która w nocy w lutym 2020 roku zaczęła burzenie zabytku. Zrobił to bez pozwolenia.
Tomasz Ż. jest właścicielem Stalownika w Bielsku-Białej - za dawny szpital i ponad 8,5-hektara gruntu zapłacił w 2005 roku samorządowi województwa śląskiego kwotę ponad 2 mln zł. Nieruchomość obciążona jest hipoteką w kwocie 70 mln zł i stanowi zabezpieczenie kontraktu podpisanego we wrześniu 2019 przez właściciela nieruchomości ze spółką Pekabex Bet. Rok później umowa została rozwiązana z winy biznesmena, a firma z Poznania może dochodzić swoich roszczeń w oparciu o zabezpieczenie.
Biznesmena z Podhala za niewłaściwe zabezpieczenie ruin Stalownika ścigała m.in. bielska prokuratura. 53-latek za nieprzestrzeganie prawa budowlanego był dwukrotnie karany - ostatni raz Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej wymierzył mu karę 7,5 tys. zł grzywny, bo Tomasz Ż. poddał się dobrowolnie karze.
bb
Oceń artykuł:
93 7Komentarze 6
