Obawy okazały się nieuzasadnione? Ani przewoźnik ani organizator nie ma skarg na nowy system
Od dwóch tygodni w Bielsku-Białej funkcjonują przystanki na żądanie. Wiele było obaw związanych z tą zmianą, pomimo faktu, że w dużych polskich miastach od wielu lat jest to norma. Wielu, zwłaszcza starszych mieszkańców, krytykowało pomysł. Po kilkunastu dniach funkcjonowania systemu żadnych oficjalnych skarg nie ma.
Nowym systemem od 1 marca objętych zostało 55 z ponad 450 przystanków MZK. Dzięki temu, autobusy mają jeździć płynniej i punktualnie, a mniejsza liczba zatrzymań to spadek zużycia paliwa i większa ekologia. Przystanek o statusie „na żądanie” to przystanek, na którym zatrzymanie oraz obsługa pasażerów będzie odbywała się na wyraźne życzenie pasażera wyrażone poprzez zasygnalizowanie takiej potrzeby.
Przystanki wytypowane zostały na podstawie badań. W ich okresie w ponad połowie kursów nikt z tych przystanków nie korzystał. Wśród przykładów są przystanki MZK w Starym Bielsku - Andersa Francuska i Nad Potokiem Listopadowa, w Lipniku -Księdza Brzóski Kościół oraz Polna Cmentarz, w Kamienicy - Gościnna Karpacka oraz Kolista Niwna, w Mikuszowicach Śląskich - Bystrzańska Vienna, czy w Hałcnowie - Krzemionki Suchy Potok oraz Wyzwolenia Księżycowa. Na liniach nocnych wszystkie przystanki są „na żądanie”.
Zmiana zapowiadana była jako rewolucyjna, bo w Bielsku-Białej z przystankami na żądanie wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Jest to jednak norma w wielu polskich miastach. Rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje w Warszawie, Krakowie czy Koninie. Gdy organizator transportu publicznego w mieście, jakim jest Ratusz, zapowiedział zmiany, nie brakowało głosów krytyki. Zwłaszcza wśród starszych osób.
Po blisko dwóch tygodniach od wprowadzenia tego rozwiązania zapytaliśmy, jak się przyjęło. Czy pasażerowie skarżą się lub mają trudności z nowym rozwiązanie? Jak zapewniają nas urzędnicy, do tej pory nie było sytuacji w której kierowca nie zatrzymał autobusu kiedy pasażer tego oczekiwał czy też odjechał przed czasem z przystanku. Nie odnotowano żadnych skarg oraz żadnych konfliktów z tego tytułu.
Pierwsze dni funkcjonowania przystanków „na żądanie” w Bielsku-Białej były przedmiotem wewnętrznego spotkania w MZK. - Nasi kierowcy są zdania, że pasażerowie szybko się przyzwyczaili. Nie otrzymaliśmy żadnych skarg - słyszymy. Podobne opinie płyną z Ratusza, który organizuje transport publiczny.
- Nie docierają do nas żadne negatywne sygnały. Cały czas obserwujemy, jak to rozwiązanie się sprawuje i jak do tej pory nie ma żadnych uwag - zapewniają w Ratuszu. - Czy czas przejazdów faktycznie jest płynniejszy, będziemy wiedzieć po dwóch, trzech miesięcznych analizach - dodają urzędnicy.
Adam Kanik
[email protected]

Oceń artykuł:
57 23