To nie koniec głośnego procesu o 3 mln zł odszkodowania. Strony złożyły apelacje
Obie strony złożyły apelacje od wyroku Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej w sprawie wytoczonej kurii bielsko-żywieckiej przez Janusza Szymika. Mężczyzna w latach 80. był wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim. Wyrok zapadł w styczniu, pokrzywdzonemu zasądzono 400 tys. zł.
Rzecznik bielskiego wymiaru sprawiedliwości sędzia Joanna Banaś-Paluch poinformowała, że apelacje złożyli zarówno pełnomocnik diecezji, jak i Janusza Szymika. Apelacje złożone zostały w terminie. Niebawem akta zostaną przekazane do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, który rozpatrzy apelację stron.
Proces cywilny w pierwszej instancji trwał niemal trzy lata. Pokrzywdzony na początku domagał się 3 milionów złotych zadośćuczynienia - milion za krzywdy będące skutkiem nadużyć seksualnych, jakich dopuścił się wobec niego w latach 80. ksiądz Jan W., a także dwóch milionów złotych za cierpienia, które powstały wskutek braku reakcji biskupa Tadeusza Rakoczego na zgłoszone mu nadużycia.
Wyrok zapadł 10 stycznia. Sąd nakazał diecezji zapłacić 400 tys. zł zadośćuczynienia z odsetkami. Jak dowiedział się portal, obie strony mają zastrzeżenia co do wysokości zasądzonej kwoty.
- Uważamy, że kwota nie jest adekwatna jeśli chodzi o należne zadośćuczynienie. Biskup Rakoczy złamał prawo kościelne i pokazał jakim jest zdemoralizowanym człowiekiem utrzymując na stanowisku pedofila, co było szykaną dla pokrzywdzonego. Janusz Szymik nie mógł iść do spowiedzi czy na ślub znajomych żeby nie spotkać się ze swoim oprawcą. Biegli powiedzieli wprost, że zachowanie biskupa było nadużyciem - komentuje w rozmowie z portalem mec. Artur Nowak, pełnomocnik Janusza Szymika.
ak
Oceń artykuł:
38 22