Obawiają się likwidacji setek miejsc pracy. Ostre słowa pod adresem właściciela zakładu - foto
Ponad sto osób wzięło udział w dzisiejszej pikiecie Solidarności przed główną bramą kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, w której trwa postępowanie sanacyjne, a pracownicy obawiają się likwidacji zakładu górniczego. Ze sceny przemawiali m.in. politycy PiS i Konfederacji. - Jak ktoś traktuje w ten sposób pracowników, którzy na niego zapieprzają, to kanalia, a nie człowiek - mówił poseł Bronisław Foltyn.
Pikieta rozpoczęła się o godz. 14.00 i trwała blisko godzinę. Na scenie pojawili się m.in. Marek Bogusz, szef Solidarności na Podbeskidziu, Grzegorz Babij, przewodniczący „S” w Silesii, posłowie PiS - Stanisław Szwed, Przemysław Drabek oraz Janusz Kowalski, który kojarzony jest z nieistniejącą już partią Zbigniewa Ziobry.
Związkowcy podkreślali, że walczą o byt i dalsze istnienie kopalni. To ok. 1000 miejsc pracy w samej spółce, a do tego dochodzą kooperanci. Silesia jest dziś jednym z największych pracodawców w regionie. - Występuje tu nie jako poseł, ale członek Solidarności. Wiem, ile walki włożyliście, by uratować tę kopalnię. Kolejne pokolenie walczy o te miejsca pracy. Wokół nas są bloki górnicze, wiele osób z tej kopalni żyje - mówił były wiceminister Szwed. - PiS jest, był i będzie z wami, by walczyć o te miejsca pracy - zapowiadał.
Głos zabrał także Bronisław Foltyn z Konfederacji. - Jak to jest, że w Chinach, Australii, Niemczech otwiera się nowe kopalnie i elektrownie? Jak to jest możliwe, że całemu światu górnictwo się opłaca, w Polsce nie? - pytał. - Pierwsze elektrownie atomowe uruchomimy za 20 lat, skąd będziemy brać prąd do domów? Węgiel to podstawa funkcjonowania państwa polskiego. Mamy najdroższy prąd w Europie, a zamykamy kopalnie i za chwilę będzie jeszcze drożej. To są błędy polityczne, które trzeba naprawić - zapowiadał Foltyn.
- Ten numer z tą sanację. Coś, co się w głowie nie mieści. Ktoś wykorzystał sytuację prawną, by nie regulować zobowiązań, wycisnąć ile wlezie i zawinąć pieniądze, które są z Unii przygotowanie do likwidacji. Piękny plan, ale ktoś zapomniał, że tu są tysiące ludzi. Jak ktoś postępuje w ten sposób i traktuje w ten sposób pracowników, którzy na niego zapieprzają, to kanalia, a nie człowiek - mówił poseł Foltyn.
Od czterech lat właścicielem kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest Bumech. Spółka notowana na giełdzie jesienią rozpoczęła postępowanie sanacyjne w związku z problemami finansowymi. Z firmy odchodzą lub zwalniani są pracownicy, a Solidarność podejrzewa, że to powolny tryb likwidacji kopalni.
Marcin Sutkowski, główny akcjonariusz Bumechu, zapowiadał, że w „najgorszym scenariuszu” wydobycie ma być kontynuowane jeszcze przez co najmniej cztery lata, a jeśli kopalnia objęta zostałaby pomocą publiczną, podobnie jak ma to miejsce w państwowych zakładach górniczych, to Silesia może wydobywać węgiel nawet do 2033 roku, bo do dyspozycji ma jeszcze dziesięć ścian z węglem kamiennym o wysokiej jakości.
Właściciel planuje prowadzić wydobycie w systemie jednościanym, by roczne wydobycie wynosiło ok. 1 mln ton węgla. Zatrudnienie w spółce ma być dostosowywane do panujących realiów i wynosić ok. 1000 osób.
bb
Oceń artykuł:
41 34






Tysiące ludzi zwolnionych przy likwidacji Fiata już nie jest tak chwytliwym tematem, jak górnictwo?