To miejsce było „pralnią śmierci”. Miasto ma plan na zapuszczony kompleks budynków w centrum
Miasto w ciągu pięciu lat chce kompleksowo zrewitalizować i zmienić przeznaczenie kompleksu zaniedbanych budynków przy ul. 11 Listopada w Bielsku-Białej, gdzie w przeszłości działała się pralnia obozu Auschwitz-Birkenau. Zabudowania dotknięte mroczną historią, którą znają nieliczni mieszkańcy miasta, znajdują się w katastrofalnym stanie. Ich przebudowa ma wpisać się w założenia gminnego programu rewitalizacji miasta do 2030 roku i ożywiania głównego miejskiego deptaku.
Ratusz ogłosił przetarg dotyczący opracowania programu funkcjonalno-użytkowego przebudowy i zmiany sposobu użytkowania budynków przy ul. 11 Listopada 63A w Bielsku-Białej z zagospodarowaniem terenu. To dopiero pierwszy krok w celu uratowania znajdujących się w opłakanym stanie budynków.
Pralnia obozu Auschwitz-Birkenau
Dwupiętrowy budynek jest zrujnowany. Zamknięty na głucho od wielu lat stoi i niszczeje. Na początku XX wieku nieruchomość należała do Ludwika Goldberga, właściciela zajazdu „Pod Zielonym Drzewem”. Jeszcze przed I wojną światową Henryk Reich uruchomił w zabudowaniach od strony dziedzińca pralnię „Pedanteria”. Zakład był niewielki i specjalizował się w praniu koszul męskich ze sztywnymi kołnierzykami.
Później, jako mienie pożydowskie, przejął go za bezcen Gustaw Schweitzer - członek NSDAP i nauczyciel w szkole ewangelickiej w Białej. Nowy właściciel „Pedanterii” podpisał umowę z komendanturą KL Auschwitz na świadczenie na rzecz obozu usług pralniczych. Pralnia stała się wielkim przedsiębiorstwem, w którym prano ogromne ilości „pasiaków”, a także mundury. Transportem zajmowali się sami więźniowie - esesmani tylko ich konwojowali. Dzięki temu pralnia stała się swego rodzaju łącznikiem między obozem a światem zewnętrznym. Tą drogą przekazywano obozowe grypsy, paczki, a nawet spotykano się z bliskimi.
Sypiący się dach i drzewka rosnące w murach
Pralnia działała w tym samym budynku także po wojnie. Zamknięto ją dopiero w latach 90. Od tego czasu budynek stoi pusty i niszczeje. Dach się zawalił, a na odsłoniętych murach wyrosły drzewka. Trzy lata temu wykonano ekspertyzę stanu technicznego budynku, która wykazała, iż konieczne jest jak najszybsze zabezpieczenie walącego się dachu, a następnie jego remont. Administrator przymierzał się do napraw, ale zostały one wstrzymane ze względu na zabytkowy charakter nieruchomości i konieczność uzyskania zezwolenia na budowę oraz wykonanie dokumentacji projektowej, którą opiniować miał konserwator.
Władze miasta, które niedawno uporządkowały kwestie własnościowe i mają względem całej nieruchomości ambitne plany. Początkowo planowano utworzenie tam przestrzeni w ramach walki o Europejską Stolicę Kultury, ale wobec porażki koncepcję nieco zmieniono. W budynku powstać ma społeczno-kulturalna przestrzeń, która zostanie udostępniona mieszkańcom. Nazywać się będzie „pralnią kreatywności”.
Kino letnie i przestrzeń wystawiennicza
Wykonawca będzie miał trzy miesiące na przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego. Na jego podstawie w trybie „zaprojektuj i wybuduj” dojdzie do realizacji prac budowlanych. Później działać będzie tu przestrzeń tętniąca życiem, gdzie mieszkańcy i turyści spędzać będą czas w letnim kinie, kawiarni czy podczas kameralnych koncertów i spektakli. Na realizację inwestycji trzeba pozyskać dofinansowania.
- Obiekt jest bardzo ważny z punktu widzenia historii, ale i rozwoju miasta. Docelowo ma powstać tu miejsce warsztatów i spotkań, w którym podejmowane będą działania edukacyjne dla mieszkańców. Chcielibyśmy, aby duża część przestrzeni poświęcona została strefie sztuki ulicznej, będzie to także miejsce wystawiennicze. Chcemy także zagospodarować dziedziniec - mówi naczelnik Przemysław Smyczek.
- Oczywiście znajdzie się miejsce na upamiętnienie postaci rabina Halberstama i żydowskiej społeczności Białej, bo takiego miejsca w mieście brakuje. Rewitalizacja wpisuje się również w program ożywiania ulicy 11 Listopada, której funkcjonalność dziś kończy się na placu Wojska Polskiego. Budynek jest w bardzo złym stanie, ale chcemy by tętnił życiem i stał się miejscem spotkań z żywą historią - dodaje.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
67 56
Niezaprzeczalnie miejsce wymaga zarówno upamiętnienia jak i renowacji. Świadków historii już prawie nie ma na tym świecie. Dla żyjących opowieść o tamtych czasach poprzez takie właśnie miejsca i ich historię ma dużą wartość. Jednak plany o 'tętniącej życiem' dawnej obozowej pralni, nazwanej pralnią kreatywności, to -żeby wyrazić się delikatnie-grube nieporozumienie..
Lepiej by się dogadali z muzeum Auschwitz i zrobili oddzial w Bielsku- Białej.