Z odruchu serca chcieli pomagać bezpańskim zwierzętom. Wyszła z tego afera na całe osiedle
W Bielsku-Białej ma miejsce wiele inicjatyw w zakresie opieki nad wolno żyjącymi zwierzętami. W wielu miejscach na zimę stawiane są budki dla kotów, gdzie są one dokarmiane i mogą się ogrzać. Na osiedlu Beskidzkim chęć pomocy zwierzakom stała się źródłem sąsiedzkich konfliktów. Koty przeszkadzały niektórym lokatorom, choć oficjalnie nikt się do tego nie przyznaje. Miały padać groźby, że jeśli budka nie zniknie, zostanie zdemolowana. Teraz stoi w miejscu, w którym zezwoliła Beskidzka Spółdzielnia Mieszkaniowa. By nikt jej nie wyniósł, została przypięta na łańcuch.
Jeszcze w zeszłym roku, późną jesienią, w pobliżu wieżowca przy ul. Sterniczej 28 w Bielsku-Białej stanęła budka dla kotów wolno żyjących. Zadomowiły się w niej trzy koty, które stale przebywają na osiedlu. Wkrótce jednak budka ta stała się źródłem konfliktów. Spółdzielnia otrzymywała w tej sprawie skargi.
Groźby i łańcuch, by nikt budki nie wyniósł
Sytuacja była bardzo napięta. Zaczęły pojawiać się nawet groźby, że budka zostanie zdemolowana, bo koty pod oknami przeszkadzają lokatorom. Finalnie została przestawiona i obecnie usytuowana jest bliżej osiedlowej alejki. Mieszkańcy, którym budka nie przeszkadzała, mają z tego powodu pretensje.
Mieszkańcy z problemem zwrócili się do naszej redakcji. - Zapewne mniejsza część mieszkańców narzuciła swoją wolę pozostałym. Koty z budki w nowej lokalizacji nie korzystają, wolą nadal siedzieć na zimnych parapetach, ponieważ w pobliżu alejki jest głośno, biegają psy i dzieci - mówi mieszkaniec osiedla.
O spór wśród mieszkańców zapytaliśmy w Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Kierownik administracji osiedla tłumaczy, że zgoda na posadowienie budki od początku dotyczyła lokalizacji obok wejścia dla osób niepełnosprawnych, w której obecnie stoi budka, i miejsce schronienia nie było przenoszone na zlecenie BSM. Zdaniem administracji osiedla obecne miejsce jest lepsze, bo obejmuje je monitoring.
Była zgoda, ale na obecne miejsce
- Samo usytuowanie budki było ustalane w siedzibie administracji osiedla z inicjatorką tego pomysłu - mieszkanką budynku przy ul. Sterniczej 28 w obecności innych osób. Obecne usytuowanie budki dla kotów było podyktowane m.in. faktem, że teren jest monitorowany, co zabezpiecza budkę dla kotów przed ewentualnymi aktami wandalizmu - wyjaśnia w rozmowie z redakcją Waldemar Hurkała.
Budka dla kotów została przymocowana łańcuchem do barierki w celu uniknięcia kradzieży oraz usytuowana w miejscu, w którym nie ma ruchu samochodowego, a także nie znajduje się bezpośrednio przed balkonami. Dodaje jednak, że pierwotnie sama budka dla kotów została przywieziona i umieszczona bez poinformowania BSM, a dopiero następnie wyrażono zgodę na jej umieszczenie, w innym miejscu.
Wygląda więc na to, że spór miał nieco inny przebieg, niż przedstawili nam ją mieszkańcy. Budka postawiona została samowolnie, bez pytania o opinię pozostałych lokatorów. Spółdzielcy zaznaczają, że przy tego typu inicjatywach należy brać pod uwagę zdanie wszystkich, również tych, którzy miłośnikami wolno żyjących kotów nie są. Część lokatorów wciąż jednak zabiega, aby budka wróciła na pierwotne miejsce.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
34 38Komentarze 5
