Zagrodzone taśmą zostało popularne wśród mieszkańców źródełko Walczoka w Straconce. Wszystko z powodów bezpieczeństwa, bo popularne miejsce jest w coraz gorszym stanie technicznym. Nie wiadomo, kto ma naprawić kamienną obudowę.

W latach 80. XIX wieku właściciel pobliskiego kamieniołomu, bielski architekt i budowniczy niemieckiego pochodzenia Andreas Walczok, obudował źródełko kamieniem. Od lat cieszy się niesłabnącą popularnością, choć lokalny sanepid wielokrotnie apelował, że woda nie jest badana i nie należy jej spożywać.

Niedawno źródełko w Straconce zostało zamknięte oraz wygrodzone taśmą (gdy w weekend byliśmy na miejscu, nie było po niej śladu), ale nie ze względów sanitarno-epidemiologicznych, a budowlanych.

- Po zimie pojawiły się uszkodzenia w kamiennej obudowie źródła, które zagrażają bezpieczeństwu osób korzystających. Nadleśnictwo od wielu lat poszukuje rozwiązania w kwestii zabezpieczenia i udostępnienia tego obiektu - wyjaśnia powody Tomasz Gawęda, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bielsko.

- Ani miasto, ani Aqua, ani żaden inny podmiot nie wyraził zainteresowania współpracą w tym zakresie. Nadleśnictwo jest w trakcie poszukiwania satysfakcjonujących wszystkie strony rozwiązania. Samo zarówno z przyczyn formalnych jak i praktycznych nie jest w stanie udostępniać obiektu - dodaje.

bb