Błażej Londzin z Zabrzega pracuje na stanowisku ratownika medycznego w Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego na wyspie Króla Jerzego. Jak sam przyznaje, to praca, ale i przygoda jego życia. Na wyspie spędzi rok.

Mieszkaniec Zabrzega w 2019 roku pierwszy raz aplikowałem na uczestnika Polskiej Wyprawy Antarktycznej. - Wtedy bez powodzenia, lecz starałem się obserwować w social mediach Polską Stację Antarktyczną i ponownie podjąłem próbę. Tym razem zostałem pomyślnie zakwalifikowany na członka wyprawy.

Jak wygląda życie na stacji badawczej pod biegunem polarnym? - Kieruje nim pogoda, od niej jesteśmy zależni. Gdy jest silny wiatr, nie ma możliwości wykonywania badań naukowych, wodowania łodzi czy nalotów obserwacyjnych dronem. Zdarza się, że pracujemy w weekendy, wykonując badania ze względu na sprzyjającą pogodę, a gdy pogoda nie pozwala pracować w środku tygodnia, mamy chwilę przerwy.

Co jest najbardziej niezwykłego w tej wyprawie? - Zostaliśmy wysłani w bardzo trudno dostępne miejsce, z którego zostanę zabrany po roku. Jestem z ludźmi, których jeszcze kilka miesięcy temu nie znałem. A teraz wspólnie tworzymy antarktyczny dom, który jest spuścizną dla następnych pokoleń - mówi Błażej Londzin.

Cała rozmowa w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie tygodnika jest w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ. 

aj

Zdjęcia: z archiwum Błażeja Londzina