Sobotnie zamknięcie, to ostateczność. Są chętni, by przy placu Żwirki i Wigury nadal działał salon optyczny - informują córki Piotra Kulki, którego odejście sprawiło, że zamykany jest zakład optyczny „Kulka”. Po naszej publikacji zgłosił się optyk, który u Jana Kulki zdawał egzamin mistrzowski. Chciałby kontynuować tradycję.

Informacja o zamknięciu działającego od 1923 roku zakładu optycznego „Kulka” poruszyła bielszczan. Wiele osób wspomina legendarny punkt na mapie Bielska-Białej. Jak wyjaśniają córki Piotra Kulki, który po śmierci swojego ojca - Jana - prowadził salon optyczny, przyczyną likwidacji zakładu nie jest upadłość.

- Przyczyną zamknięcia salonu optycznego nie jest upadłość, ale śmierć naszego Taty Piotra, który był znakomitym optykiem, największą wartością tego miejsca i jego symbolem. Tata odszedł niespodziewanie w grudniu. Do końca września pracował i zakład miał się świetnie. Do ostatnich chwil Tata miał nadzieję na powrót do zdrowia, swojego świata i klientów. Nadal ważą się losy lokalu, rozmawiamy, próbujemy. Sobotnie zamknięcie to naprawdę ostateczność - poinformowała naszą redakcję pani Sandra Kulka.

Do naszej redakcji zgłosił się także pan Grzegorz, który wiele lat temu u Jana Kulki zdawał egzamin mistrzowski. Później otworzył własny zakład w regionie. Wyraził zainteresowanie prowadzeniem działalności w lokalu przy placu Żwirki i Wigury. Jest więc duża szansa, że ta historia będzie miała szczęśliwy finał.

bb