Ponad sześć tysięcy pączków i 30 kilogramów faworków usmażonych z okazji Tłustego Czwartku zostało w ostatnich godzinach w „Piekarni u Adama”. Aby usmażyć tak dużą liczbę słodkości trzeba było zużyć m.in. 230 kilogramów mąki, 30 kilogramów cukru, 12 kilogramów drożdży, blisko 600 jaj czy ponad litr spirytusu. Pierwsza z jedenastu porcji ciasta przygotowana została w środowe południe. Ostatnia miała trafić do smażenia w czwartek nad ranem. Najwięcej sprzedaje się pączków z różą.

- Logistyczne przygotowania trwają jednak znacznie dłużej. Już kilka tygodni wcześniej zamawiamy produkty - mówi Agnieszka Miksa z „Piekarni u Adama”. Jak przyznaje, określenie ilości sprzedanych pączków w Tłusty Czwartek to „wróżenie ze szklanej kuli”. - W tym roku wypada w ferie, klienci wyjeżdżają. Na zainteresowanie i sprzedaż przełożenie ma także bliskość innych wydarzeń, jak Walentynki - wyjaśnia.

Pierwsze ciasto w środę w południe

Dlatego w tym roku w zakładzie usmażonych zostanie nieco mniej pączków - ich liczba przekroczy 6 tys. sztuk. Do tego 30 kg faworków. - Dla zwykłego mieszkańca to ogromna liczba, w naszym przypadku, jeśli porównamy się do potentatów na naszym rynku, to niewiele. Są zakłady, gdzie pączków z okazji Tłustego Czwartku smaży się kilkanaście tysięcy. My jesteśmy małym, lokalnym zakładem rzemieślniczym.

Produkcja pączków z okazji Tłustego Czwartku rozpoczęła się w „Piekarni u Adama” w środowe popołudnie i trwała całą noc - zużytych zostanie tu 230 kg mąki, po 30 kg cukru i margaryny, 12 kg drożdży, 5 kg smalcu, 583 jaja, woda, sól, skórka cytrynowa, a do usmażenia faworków dodatkowo ponad litr spirytusu. 

Pierwsza z 11 porcji ciasta została przygotowana w samo południe. - To nie znaczy, że wtedy smażymy pierwszego pączka. Ciasto drożdżowe po wyrobieniu musi się odleżeć - tłumaczy pani Agnieszka. - Pierwsza partia, która schodzi z patelni, jest sprawdzana, czy wszystko jest w porządku. To jest dla nas stres.

Królową różą, ale rośnie sprzedaż pistacji

W proces przygotowywania słodkości zaangażowanych jest osiem osób. Tego dnia pomagają piekarze, którzy z racji Tłustego Czwartku mają nieco mniej swojej roboty. - Jedna osoba zarabia ciasto, dwie „szlifują” pączki - robią z nich kuleczki. Kolejne dwie smażą i następnie nadziewają. Ekipy się wymieniają, bo ostatnie ciasto przygotowane będzie w czwartek nad ranem, po kilkunastu godzinach ciężkiej pracy - słyszymy.

Pączki z jakim nadzieniem sprzedają się najlepiej? - Królową wciąż jest róża - to na nią co roku czekają klienci. W naszym zakładzie dodajemy do nich prawdziwe płatki róż. Później najwięcej sprzedajemy pączków z marmoladą oraz staropolskimi powidłami. W tym roku usmażymy dwa razy więcej pączków z pistacją, a w ofercie mamy także pączka ze słonym karmelem. No i tradycyjnie z bitą śmietaną - mówi pani Agnieszka.

„Piekarnia u Adama” sprzedaje swoje wyroby w czterech punktach w Bielsku-Białej - w swojej głównej siedzibie przy ul. Górskiej w Straconce oraz przy ulicy Michałowicza, Broniewskiego i Podgórnej.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]