Organizacji czterech wyjazdowych sesji sejmiku śląskie domaga się radny Rafał Ryplewicz. Do pierwszej z nich miałoby dojść w tym roku w Bielsku-Białej. Niezbyt przychylnie na taką inicjatywę zdaje się patrzeć przewodniczący sejmiku. 

Sejmik obraduje zazwyczaj raz w miesiącu w historycznym Gmachu Sejmiku Śląśkiego w Katowicach. W przeszłości organizowano już wyjazdowe posiedzenia w innych miastach województwa. Z tego względu radny Rafał Rylewicz złożył wniosek w sprawie organizacji czterech wyjazdowych posiedzeń.

- W całej kadencji powinny się one odbyć w mojej opinii co najmniej cztery razy - raz w każdym z czterech subregionów województwa - proponuje. Pierwsze miałoby się odbyć w tym roku w Bielsku-Białej. 

- Takie spotkania byłyby wyraźnym sygnałem otwarcia się nas radnych wojewódzkich na cały region, a także okazją do cennej wymiany informacji między sejmikiem a poszczególnymi miastami, gminami i powiatami w ważnych sprawach - uzasadnia radny Ryplewicz. Jego zdaniem w sesji powinni wziąć udział samorządowcy - prezydenci, burmistrzowie, wójtowie i radni - z regionu, w którym odbywałoby się posiedzenie.

Do propozycji odniósł się przewodniczący sejmiku śląskiego Jacek Jarco, który konsultował się z pracownikami Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach i zwrócił uwagę, że organizacja wyjazdowego posiedzenia to dodatkowy koszt oraz wyzwanie logistyczne. Gdy w przeszłości organizowano posiedzenia poza Katowicami, nie było obowiązku transmisji obrad. - Proszę rozważyć, czy nakłady sił i środków, które należy ponieść przyniosą rzeczywiste korzyści stronom takiego przedsięwzięcia - stwierdza.

Rafał Ryplewicz zaproponował więc, by wyjazdowe posiedzenie miało charakter nadzwyczajny, w trakcie którego nie głosuje się uchwał. Dotychczas do jego pisma przewodniczący się nie odniósł.

bb